Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

20.11.2013
środa

Wrocław polemicznie

20 listopada 2013, środa,

Nadchodzą pierwsze polemiki z portretem Wrocławia. Spodziewamy się ich i oczekujemy. Poniżej pierwszy tekst, jaki trafił do redakcyjnej poczty, autor prosił o zachowanie anonimowości. Przy okazji pojawia się temat Gdańska, do którego też dojedziemy…

Jak kupiłem dzisiaj Politykę to od razu rzuciłem się na artykuły o Wrocławiu. Lubię to miasto, widzę dużą przyszłość dla niego, chociażby ze względu na położenie geograficzne i klimat. No i historię, to w końcu drugie miasto Prus pod względem znaczenia (po Berlinie) w XIX wieku. Ale jak poczytałem Wasze artykuły to mnie zatkało. Pisze pan Mariusz Urbanek: „W stanie wojennym Wrocław stał się synonimem oporu…. To tu najwięcej ludzi wychodziło na ulice podczas kolejnych rocznic porozumień sierpniowych i kolejnych rocznic wprowadzenia stanu wojennego, …”, a pan Edwin Bendyk: „To te zakłady przemysłowe (Polar, Dolmel) w latach 80. stały się rozsadnikami energii solidarnościowych protestów, czyniąc z Wrocławia najgorętszy punkt na politycznej mapie PRL.”. Ludzie, opamiętajcie się. Chyba żyliśmy w innych Polskach (ja mam 71 lat). W latach 80. z Wolnej Europy czy Głosu Ameryki słychać było najczęściej o Warszawie i Gdańsku, o Wrocławiu albo w ogóle, albo bardzo rzadko. Protesty odbywały się w całej Polsce (także we Wrocławiu), ale w tych dwu miastach (Warszawa i Gdańsk) głównie toczyło się życie polityczne Polski w latach 80. Nie wiem czy Wam się uda napisać współczesną historię Polski od nowa. Będą przeciw Wam fakty – o Warszawie nie chcę mówić, bo nie wymaga tego, ale Gdańsk wymaga obrony. Otóż Okrągły Stół był efektem kolejnego strajku w Stoczni Gdańskiej w 1988 roku. Pierwszym prezydentem nowej Polski był Gdańszczanin (Lech Wałęsa), trzecim też Gdańszczanin (Lech Kaczyński, profesor UG), przedzieleni też Gdańszczaninem (A. Kwaśniewski „niedoszły” absolwent UG). Gdańsk dał Polsce dwu premierów (K. Bielecki i D. Tusk) i wielu ministrów. To wszystko nie było na „ładne oczy”, coś się jednak musiało dziać w tym Gdańsku w latach 80., żeby tylu Gdańszczan było liderami nowej Polski. Także później się działo (w Gdańsku powstał KLD, prekursor Platformy Obywatelskiej, w Gdańsku właściwie powstał AWS),  ale korzenie tych późniejszych wydarzeń tkwiły także w tym co działo się w Gdańsku wcześniej, w latach 80., w stanie wojennym.  Pozdrawiam. A pana Edwina bardzo lubię czytać – tym razem jednak ostro poleciał „z kitem”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Pan Mariusz Urbanek uchodzi w gronie dziennikarzy Polityki za specjalistę od spraw Dolnego Śląska, pewnie dlatego, że pochodzi z Krapkowic i studiował we Wrocławiu; zna zatem dobrze topografię stolicy (Dolnego) Śląska i region.
    Piszę, bo w jego tekście przez rozmaite przypadki odmieniane jest okropne słowo „Peerel”. Jest ono zazwyczaj chętnie używane przez dziennikarzy, którym Polska Ludowa kojarzy się wyłacznie źle; słowo – wytrych i epitet. Jeżeli na początku tekstu na dowolny temat zostaje użyte, to wiadomo, co będzie dalej; nawet nie warto czytać…. W tekstach o Wrocławiu drugim takim terminem – kluczem jest nazwa „Hala Stulecia”. Jest jasne, że stosowana po wojnie nazwa „Hala Ludowa” teraz źle się kojarzy; znowu ten Peerel.
    Wzmiankowany tekst jest w kilku miejscach bardziej ideolo od artykułów publikowanych za starego reżimu. (To podtrzymywanie „przez władze Peerelu poczucie tymczasowości” – skąd p. Urbanek „wytrzasnął” takie stwierdzenie? Propaganda powojenna podkreślała coś zupełnie przeciwnego – piastowskie korzenie Śląska, co zreszta jest prawdą, niewzruszone więzy z macierzą itp. Natomiast lęk przed powrotem Niemców był…).
    Użycie słowa „Peerel” ma zapewne dezawuować dokonania okresu powojennego. Zgoda – na Dolnym Ślasku dokonania polskiej administracji w czasie powojennym nie były szczególnie wybitne. Teraz też ten ten region nie prezentuje sie dobrze (poza kilkoma miastami ) – wystarczy „pokręcić się” po wsiach dolnoślaskich…. Sam Wrocław, poza Rynkiem i kilkoma przyległymi ulicami, jest wciąż miastem ogólnie zaniedbanym i odrapanym, mimo, że buduje sią bardzo dużo. O Podsudeciu (Wałbrzych, Nowa Ruda) też coś można powiedzieć… Warto jednak przyblizyć jeden fakt – przez dwadziescia kilka powojennych lat Dolny Śląsk, obok Górnego Sląska, był najlepiej rozwiniętym regionem Polski. Tutaj generowano środki, które szły na odbudowe Warszawy, budowę Nowej Huty i rozwój innych, zacofnych ówczesnie regionów Polski. W latach 60tych przewodniczącym Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu był niejaki p. Ostapczuk. Jedną z jego decyzji była rezygnacja z przyznanych przez rząd dodatkowych środkow na rozwój Dolnego Śląska. Argumentacja była prosta – inni sa dużo biedniejsi i mają większe potrzeby. Pan Ostapczuk wyjechał później do Niemiec Zachodnich i tam pozostał, oczarowany tamtejszym cudem gospodarczym. A Dolny Śląsk pozostał ze swoimi problemami.

  2. Tak, no tutaj jest dobra taka formuła „jeden z”, jak nie najgorętszy (trudno powiedzieć, który ten naj-naj), to jeden z najgorętszych na pewno. Oczywiście nie zapominamy Lenina i tego, że kadry decydują o wszystkim 🙂 Wrocław to takie bardziej drugoplanowe, ale też ważne: oni nam Tuska, a my im Schetynę i Protasiewicza 🙂 Przypominam sobie, że prof. Wiszniewski miał zostać premierem w 1997, ale wybrano Jerzego Buzka.
    @A. Oryńska
    Tablicę zrobi się nową, już się przestraszyłem, że plac Maxa Borna zlikwidowali. W moim życiu odegrało to miejsce niejaką rolę. Pozdrawiam.

css.php