Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

10.12.2013
wtorek

Wrocław, trudny los portrecisty

10 grudnia 2013, wtorek,

Już jutro w „Polityce” portret Łodzi, a wieczorem, o 18 w 6. Dzielnicy przy ul. Piotrkowskiej debata o mieście z udziałem m.in. prezydent Hanny Zdanowskiej, architekta miasta Marka Janiaka, Agaty Zysiak ze stowarzyszenia Topografie, Leszka Jażdżewskiego z Liberte! i 6. Dzielnicy. Bardzo jestem ciekaw tej dyskusji, filmik prezentujący wizję Łodzi Marka Janiaka w niespełna tydzień obejrzało na YouTube ponad 2 tys. osób. Łódź to niezwykle ciekawe i trudne w związku z tym do opisu miasto. Podobnie, jak Wrocław, prezentowany przez „Politykę” przed opublikowany przed miesiącem. Nie zaskoczyły więc nas bardzo zróżnicowane oceny, dziękujemy zarówno za gratulacje, jak za krytykę. 

Wielu krytykujących oczekiwało, że ostrzej ocenimy prezydenta Rafała Dutkiewicza, a gdy się takiej ostrej i jednoznacznej krytyki nie dokonali, przerzucili rozczarowanie na cały Portret uznając go za „promocyjną laurkę” zrealizowaną na zamówienie magistratu. Zabawne, bo czytelnicy spoza Wrocławia uznało, że nasze opracowanie przekłuwa balon autopromocyjnych mitów spowijających miasto i jasno przedstawia zagrożenia dla jego dalszego rozwoju, przy całym uznaniu dla sukcesu, jaki osiągnęło w ostatnich latach. Najbardziej jednak zdumiewające były głosy kwestionujące rzeczywiste uroki Wrocławia i wyrażające się w pytaniu, jakie postawiła „Gazeta Wrocławska” relacjonując naszą publikację: czy rzeczywiście Wrocław jest taki piękny? Drodzy koledzy po fachu – tak, dla przybyszów z Warszawy Wrocław jest piękny, a uznanie tego waloru nie oznacza wcale, że kochamy lokalne władze i popieramy ich politykę.

Cieszymy się z emocji, jakie wywołał nasz raport, bo pokazują że sprawy miasta głęboko obchodzą wrocławian. Z reakcji widać jednak, że rośnie frustracja części z nich wywołana świadomością, że mimo krytyk obecnego prezydenta nie ma dla niego politycznej alternatywy i w najbliższych wyborach ma dużą szansę znowu wygrać w I turze. Szkoda tylko, gdy ofiarą tej frustracji pada samo miasto.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Agaty Zysiak ze Stowarzyszenia Topografie:)

  2. Szanowny Autor określił swoją perspektywę i stosunek do władz Wrocławia określając w jednym z poprzednich artykułów decyzję o wybudowaniu stadionu za ponad miliard złotych mianem „błędów młodości”. Ta dezynwoltura pozwala wysnuć wniosek, że na koszmarnie kosztowny błąd władzy (więc i na działanie władz Wrocławia) patrzy Pan stronniczo i przez palce. A za ten pusty stadion, „pomnik dynamizmu” płacić będą jeszcze wnuki dzisiejszych podatników – Wrocławian. Ach, ten drobny błąd młodości….

  3. @Anoda: Przepraszam ale jeśli komentarz odnosi się do mnie, to prosiłbym o wskazanie tekstu, w jakim napisałem tak o stadionie? I w „Polityce”, i podczas debaty we Wrocławiu na Łokietka 5 krytykowałem ten pomysł. Więc będę wdzięczny albo za przytoczenie źródła albo właściwego autora.

  4. Panie Redaktorze, nadal uważam raport o Wrocławiu za laurkę. Nie zamówioną przez magistrat – takie słowa z moich ust nigdy nie padły (choć reklama Polityki Insight z udziałem prawnika zatrudnianego przez Dutkiewicza, a opublikowana tydzień po raporcie, budzić może lekki niesmak), błyskotliwą i ciekawie napisaną, ale jednak laurkę. W raporcie skrzętnie pominięto m.in. kwestię procesów sądowych i postępowań prokuratorskich, takich jak sprawa nielegalnego finansowania kampanii wyborczej, czy nierespektowania przez magistrat praw autorskich. Jeśli uważnie zagłębimy się w lekturę kolejnych raportów, okaże się, że nie wszystkie władze miast miały tyle szczęścia, by przemilczano ich procesy. W raporcie o Wrocławiu bardzo po łebkach potraktowano zagadnienie norm życia publicznego. Tymczasem liczba naruszeń cywilizowanych standardów (Pomarańczyk, CeTa, pozornie dymisjonowani urzędnicy lądujący w miejskich spółkach – w liczbie zdecydowanie mnogiej, nieszczęsna kampania do Senatu, utrudnianie dostępu do informacji publicznej przez miejskie spółki, etc. etc.) uzasadniałaby naprawdę dokładniejsze przyjrzenie się temu zjawisku. Jeżeli w mieście pojawiło się rozczarowanie raportem – to (proszę zrozumieć) wynikło ono z wysokiego mniemania o poziomie publicystycznym Polityki i oczekiwań na pierwszą realną analizę tego, co w trawie tutaj piszczy. Być może są Państwo zresztą – z różnych względów – jedyną redakcją, zdolną do udźwignięcia podobnego tematu. Z jednej strony pozostał zatem niedosyt, a z drugiej otrzymaliśmy w pełni profesjonalne (tak od strony wizualnej jak i tekstowej) omówienie wrocławskich atutów. W tej sytuacji nazwanie raportu korzystnym dla władz Wrocławia, łagodnym – jest moim zdaniem w pełni uzasadnione. W słowie „laurka” kryje się oczywiście mnóstwo goryczy, nie w pełni zrozumiałej dla osoby z zewnątrz. Przyczyny tej goryczy nie wynikają jednak z jakiegoś szczególnego zapieklenia politycznego, raczej z wiedzy. Posłużę się może przykładem. Słuchając Pańskiego wywiadu z Rafałem Dutkiewiczem opowiadającym o Europejskiej Stolicy Kultury ( http://portretymiast.blog.polityka.pl/2013/11/19/czas-na-wroclaw-rozmowa-z-rafalem-dutkiewiczem/ ) można np. odnieść wrażenie, że prezydent doskonale wie co mówi, wypowiada się skromnie, rozsądnie, nic w wizerunku tym nie zgrzyta. Wystarczyłoby jednak zapytać o sens budowy za publiczne pieniądze kolejnego muzeum – tym razem przy MPWiK (wzmiankowane w wywiadzie wizyty uczniów w wodociągach w ramach ESK, to element tego projektu). Wystarczyłoby zapytać, jak ze standardami Europejskiej Stolicy Kultury licuje promowanie dzieł osoby skazanej przez sąd za kradzież praw autorskich (casus jednego z obrazów doskonale widocznych na podlinkowanym filmiku, pod którym prowadzili Panowie rozmowę, powieszonych tam – cytując prezydenta – by promować wrocławskich artystów). Dlaczego pod szyldem ESK (tak, tak) wystawiany jest niesławny Pomarańczyk, szkalujący stronę procesu sądowego. To są może i pozornie drobiazgi, o których miał prawo Pan nie wiedzieć. Tego typu szczegóły składają jednak na pewne standardy, autentyczne standardy obowiązujące w naszym pięknym skądinąd mieście. Jeśli mam Państwu coś za złe, to właśnie to, że nie sięgnęli Państwo głębiej. Przykładów i ciekawych historii są dziesiątki. Nie chodzi o to, by każdą z nich wywlekać. Chodzi o to, by wyrobić sobie zdanie nieoderwane od rzeczywistości. Bo obraz który Państwo kształtują, ma znaczenie. Mam więc cichą nadzieję, że przyjrzycie się Państwo jeszcze w przyszłości wydarzeniom z Wrocławia. Tematów bez cienia wątpliwości nie zabraknie.

css.php