Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

24.06.2015
środa

Katowice. Historia miasta opowiedziana za pomocą danych

24 czerwca 2015, środa,
17197396659_7d5c677ed6_k

Z wystawy „Apetyt na zmianę”, fot. Krzysztof Szewczyk, CC BY 4.0 Medialab Katowice

W ostatnich kilkunastu latach technologie cyfrowe radykalnie zmieniły sposób opowiadania historii.

Z księgarni nie zniknęły wprawdzie tradycyjne publikacje, ale wiele muzeów sięgnęło po interaktywne elementy ekspozycji i aplikacje mobilne. W sieci pojawiły się repozytoria dziedzictwa cyfrowego i oddolne przedsięwzięcia odwołujące się do pamięci lokalnych społeczności. Czy wizualizacja danych może dać nową jakość narracjom historycznym o mieście?

Wiedeńskie muzeum i początki języka wizualnego Isotype

W 1924 roku filozof Koła Wiedeńskiego Otto Neurath przekonywał w pełnych pasji i zaangażowania listach adresowanych do postępowych władz Czerwonego Wiednia, by stworzyć nowe muzeum przedstawiające za pomocą języka wizualnego rozwój miasta i dzieje postępu społecznego. W przeciwieństwie do klasycznych narracji historycznych, skupiających się na ważnych postaciach i wydarzeniach politycznych, przedmiotem nowatorskiej ekspozycji Neuratha miała być przede wszystkim jakość życia mieszkańców i codzienne sprawy Wiednia, ukazane w kontekście globalnych procesów ekonomicznych.

Po dojściu Hitlera do władzy wiedeńskie muzeum straciło rację bytu, ale zasady wymyślonego wtedy języka wizualnego, nazwanego później Isotype, bardzo szybko weszły do kanonu projektowania informacji. Wydana w 1939 roku książka „Modern Man in the Making” jest najlepszym przykładem zastosowania wizualizacji danych liczbowych w opowiadaniu historii. Publikacja pokazuje za pomocą obrazów poszczególne etapy kształtowania się nowoczesnego społeczeństwa.

W jednej z wizualizacji autorzy próbują uchwycić istotę rewolucji przemysłowej, przedstawiając zmianę sposobu produkcji tkanin w XIX wieku. Ustawione w równych rzędach piktogramy prezentują jednocześnie liczbę wyprodukowanych tkanin oraz liczbę robotników pracujących odpowiednio w domowych manufakturach i zakładach przemysłowych. Produktywność wzrasta w miarę przenoszenia produkcji do dużych fabryk – po upływie siedmiu dziesięcioleci ta sama liczba tkaczy wytwarza ponaddwudziestokrotnie więcej materiału. Inne wizualizacje, dotyczące np. czasu pracy w fabrykach, dzietności czy średniego dochodu, ilustrują poprawę poziomu życia ludzi w najbardziej uprzemysłowionych krajach.

Co dane przestrzenne mówią o tożsamości miasta

Być może rosnąca popularność wizualizcji danych w naszym kraju nie jest wyłącznie wynikiem powiększających się zbiorów danych w sieci, które wymagają klarownych sposobów prezentacji, ale również konsekwencją rewolucji miejskich sprawiających, że coraz więcej czasu poświęcamy problemom społeczno-ekonomicznym i jakości życia w miastach. Za pomocą języka wizualnego opowiedzieć można jakąkolwiek historię, ale dedykowany jest on w szczególności skomplikowanym i wielowymiarowym problemom, które stają się zrozumiałe dzięki zestawieniom danych w postaci map, diagramów i innych środków wizualnych.

16699191554_912e12a3ab_k

Przygotowując wystawę „Apetyt na radykalną zmianę. Katowice 1865–2015″, zastanawialiśmy się między innymi nad tym, jak wytłumaczyć problem tożsamości centrum miasta. Współczesne Katowice to „aglomeracja” miasteczek, osiedli i wsi, które w wyniku decyzji politycznych z ostatnich stu lat pojawiały się w granicach jednego obszaru administracyjnego. W większości były to osiedla robotnicze ulokowane wokół zakładów przemysłowych, tworzące niezależne organizmy z własną infrastrukturą, zwyczajami i tożsamością. Śródmieście natomiast rozwijało się wokół linii kolejowej, tworząc siatkę prostopadłych ulic charakterystyczną dla miast z okresu rewolucji przemysłowej.

Za pomocą map pokazaliśmy nie tylko momenty przyłączania poszczególnych dzielnic, uwypuklając mozaikowy charakter Katowic, ale również sposób, w jaki wydobycie węgla przełożyło się na kierunki rozwoju miasta i układ zabudowy. Tłumaczy to niewielkie rozmiary śródmieścia, które można przejść w zaledwie trzydzieści minut, a także kształt historycznych osiedli robotniczych, takich jak Nikiszowiec i Giszowiec. To ostatnie utożsamiane jest często z ideą miasta-ogrodu Ebenezera Howarda. Być może berlińscy architekci Georg i Emil Zillmann znali koncepcję szkockiego urbanisty, jednak władze koncernu Giesches Erben zleciły budowę osiedla domów jednorodzinnych na dużych działkach przede wszystkim ze względu na interesy gospodarcze. Utrzymanie takiego układu urbanistycznego nie wymagało stosowania drogich metod eksploatacji, a rozwiązania architektoniczne sprawdzały się bez dodatkowych zabezpieczeń przed szkodami górniczymi.

16698927634_f7411016e8_k

Śląskie stereotypy wizualizacja na ratunek

By uwolnić Katowice od stereotypu miasta przemysłowego, podjęliśmy ambitną próbę odnalezienia historycznych danych na temat struktury zatrudnienia w sektorze przemysłu ciężkiego. Byłoby to niewykonalne, gdyby nie zasoby Śląskiej Biblioteki Cyfrowej, która udostępniła niedawno historyczne zbiory Urzędu Statystycznego w Katowicach. Problemem okazał się nie tyle brak dostępu do informacji, ile niespójność danych gromadzonych na przestrzeni lat w różnych systemach ustrojowych i administracyjnych.

17322064915_cb7b9e6e3f_k

Przykładowo: by utrudnić zadanie przyszłym pasjonatom historii gospodarczej regionu, w pewnym okresie gromadzono dane dotyczące katowiczan zatrudnionych w hutach i kopalniach, innym razem wszystkich osób pracujących w katowickich zakładach. Ostatecznie udało nam się zbadać dla wybranych lat stosunek zatrudnienia w przemyśle do ogółu zatrudnionych w mieście, pokazując systematyczny spadek roli tego sektora w życiu Katowic. Zestawienie danych z liczbą szkół wyższych i studentów w mieście pokazało radykalizm zachodzących przemian – w 1960 r. w zaledwie pięciu katowickich jednostkach studiowało tylko 5480 osób. Na pierwszy uniwersytet katowiczanie musieli zaczekać aż do 1968 r.

Jednak by otrzymać nieco pełniejszy obraz procesów zachodzących w Katowicach, warto porównać powyższe dane z liczbą mieszkańców na przestrzeni lat. Trudno nie zauważyć, że pod względem budownictwa i tempa przyrostu nowych mieszkańców znienawidzony przez wielu czas Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, szczególnie od późnych lat 60., był dla Katowic dobrym okresem (nawiasem mówiąc, wartości te korelują z ilością wydobywanego węgla). Inny wykres na wystawie pokazuje, że liczba studentów spada obecnie równolegle do liczby mieszkańców opuszczających miasto, choć jest to związane w przede wszystkim z trendami demograficznymi w Polsce i globalną sytuacją gospodarczą.

17114234117_52bb281a11_k

Oczywiście nie chcieliśmy na podstawie powyższych danych stawiać zbyt prostych diagnoz. Zależało nam na stworzeniu narzędzia pozwalającego spojrzeć na procesy demograficzne i gospodarcze z szerszej perspektywy, która często umyka, gdy skupiamy się zbytnio na poszczególnych wydarzeniach politycznych. W podobny sposób staraliśmy się podejść do kwestii jakości życia w mieście, badając m.in. dostępność terenów zielonych dla mieszkańców różnych dzielnic oraz to, jak poszczególne obszary zielone, zajmujące dzisiaj 51 proc. powierzchni, były kolejno przyłączane do Katowic.

Wizualizacja jako narzędzie planowania przyjaznych miast

Przedstawione analizy nie są niczym nowym dla profesjonalnych badaczy, jednak istotą wizualizacji danych historycznych jest, w moim rozumieniu, syntetyczna prezentacja zjawisk i procesów mających znaczenie dla społeczności, które do tej pory pozostawały przedmiotem wiedzy specjalistów w wąskich dziedzinach. Interaktywna mapa z datami powstania budynków prawdopodobnie nie wnosi wiele do wiedzy o mieście, ale jest atrakcyjnym narzędziem edukacji, które może dostarczyć wielu godzin rozrywki mieszkańcom, próbującym odgadnąć wiek kamienicy sąsiada czy nazwisko architekta interesującego obiektu w centrum miasta.

17134315940_74682d015c_k

Mogłoby się się wydawać, że wizualizacja danych liczbowych w obiektywny sposób oddaje historię miasta – nic bardziej mylnego. Przede wszystkim medium to sprzyja ilustrowaniu procesów społecznych i ekonomicznych, a niekoniecznie opowiadaniu historii zdominowanej przez, skądinąd ważne, wydarzenia polityczne, wojny i strajki. Być może wzmożone zainteresowanie miejskością i próby poprawy jakości życia mieszkańców skłonią nas do sięgania po bardziej zaawansowane metody badawcze, bazujące na analizie i wizualizacji dużych zbiorów danych. W ten sposób stałyby się one nie tylko atrakcyjnym sposobem opowiadania historii, ale przede wszystkim narzędziem wspomagającym planowanie przyjaznych miast.

Karol Piekarski kieruje katowickim MediaLabem, jest dostępny na Twitterze.

***

Wystawa „Apetyt na radykalną zmianę. Katowice 1865–2015″ powstała w ramach Medialabu Katowice prowadzonego przez Instytucję Kultury Katowice – Miasto Ogrodów.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Ciekawy materiał. Wizualizacja jest prawie idealnym sposobem przedstawiania danych statystycznych. Większość ludzi to wzrokowcy, którym dane przełożone na obrazek mówią więcej, aniżeli kolumny cyfr. Tyle, że statystyka niewiele mówi o emocjach i ludziach, których ta statystyka dotyczy. Sporo emocji i historii można również znaleźć w postaci innych obrazków, jakimi są ryciny i rysunki z czasów dawnych oraz późniejsze fotografie zatrzymujące w kadrze określony czas i wydarzenia. Rzecz w tym, że odbiór każdej takiej prezentacji uzależniony jest od doboru materiałów przedstawionych na wystawie. A tutaj mamy spore pole do manipulacji i przeinaczania końcowych wniosków.

  2. I jeszcze jedna techniczna uwaga. PRL to nie była Polska Republika Ludowa, a Polska Rzeczpospolita Ludowa. Nawet tzw. komuna w nazwie państwa uwzględniała ten szczegół: Rzeczpospolita – nawiązujący do tradycji historycznej państwa polskiego.

  3. @zak1953: dzięki za czujność, poprawione

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @zak1953 Racja, dziękuję za komentarz i zwrócenie uwagi na błąd. Niebawem poprawimy.

  6. Ciekawy materiał.
    O tym, co zrobiła globalizacja, demokracja bez ograniczeń; temu miastu,
    to dotyczy całego regionu; Górnego Śląska i Zagłębia.
    Mieszkam niedaleko Katowic, 45 min jazdy samochodem.
    Był czas, jak było po co jechać do Katowic; bywałem tam często.
    To się zmieniło, nie odczuwam takiej potrzeby, bo to miasto nie przyciąga;
    już co najmniej 10 lat upłynęło, jak mnie tam nie poniosło; nie było takiej potrzeby.
    Z materiałów medialnych widzę, upadek tego miasta, pomimo powstawania nowych obiektów:muzeum, filharmonia, droga przelotowa pod rondem…
    Katowice są miastem bez Katowiczan….

  7. Ojciec był z Ochojca.w
    W 1960 spaliłem las na Zuzance.W ramach cwiczeń ogólnowojskowych.
    W 1966 byłem „po oku” z dziewczyną co wychodziła od Hałdy Załęskiej jak szedłem na Kleofasa.
    W 1967 byłem szczęśliwy wpadając całą nogą w świeżo wylany na podłogę mojego balkonu na Tysiącleciu.
    W 1968 (chyba) świętowałem zwycięstwo na Ślaskim Górnika z Romą.Okazało się,ze teśc też świetował i przyszedł nocką do nas z przypalonym nochalem.
    W 1968 docent z Placu Wolności kazał zmienic lokalizację bo córka nie potrafiła siadac.
    Od północy smrodził Prezydent ,od zachodu paliły się hałdy a od południa Szopienice dawały czadu.Park,wspaniały,był od wschodu.Za mało.
    No i zmieniłem.
    Może można tymi „mass data drilling and mining” także losy potraktowac ?

css.php