Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

6.07.2015
poniedziałek

Historia katowickich budynków – czy oficjalne dane mówią prawdę?

6 lipca 2015, poniedziałek,
Kattowitz_-_August-Schneiderstrasse

Katowice, Synagoga Wielka

Pod względem historii rozwoju miasta i architektury Katowice są paradoksalnym ewenementem wśród największych polskich ośrodków. Jako najmłodsze miasto mogą się one pochwalić najciekawszą, choć nie do końca docenianą architekturą.

Przykłady można długo wyliczać: począwszy od osiedli robotniczych i majestatycznych świątyń przemysłu, będących świadkami postępu społecznego i cywilizacyjnego, przez najlepsze w Polsce przykłady międzywojennego i powojennego modernizmu ze Spodkiem na czele, aż po współczesne obiekty użyteczności publicznej, takie jak biblioteka akademicka czy nowa siedziba Muzeum Śląskiego.

Larmo o zabytki

Jednak największym paradoksem jest to, że Katowice bardzo często nie potrafią zrozumieć swojego architektonicznego dziedzictwa. O ile jeszcze podczas II wojny światowej spośród najważniejszych obiektów zniknęły, z oczywistych względów, jedynie dwa – ultranowoczesne polskie Muzeum Śląskie i najwyższy budynek w mieście, czyli synagoga – ostatnie lata obchodzą się z katowickimi ikonami znacznie gorzej. Jednym z powodów tej sytuacji jest oczywiście upadek górnictwa i hutnictwa, który doprowadził do ruiny znaczną część obiektów poprzemysłowych. Nie wyjaśnia to jednak losów innych budynków w centrum miasta, które zostały zrównane z ziemią w ostatnich kilkudziesięciu latach.

Muzeum_Slaskie

Muzeum Śląskie

Z analizy przeprowadzonej w ramach naszego projektu Larmo o zabytki wynika, że upłynąć musi średnio 91 lat od momentu powstania budynku, by znalazł się on w rejestrze zabytków, co skutecznie eliminuje z listy obiektów godnych zachowania większość najbardziej wartościowych katowickich realizacji. Tłumaczy to poniekąd, jak doszło do tego, że pozbyliśmy się unikatowego brutalistycznego dworca kolejowego czy przedwojennej hali targowej, by postawić w ich miejscach bezpłciowe centra handlowe, wysysające resztki życia z już wcześniej lekko opustoszałych śródmiejskich deptaków.

Co mapa mówi o historii miasta?

Swoją drogą – by zrobić miejsce dla nowoczesnego Brutala, ówczesne władze miasta wyburzyły bez skrupułów kwartał dziewiętnastowiecznych kamienic. W istocie Katowice są pełnym sprzeczności patchworkiem różnych stylów architektonicznych, a gwałtowne przemiany w przestrzeni miasta nie są wyjątkowe dla naszych czasów, dlatego postanowiliśmy nadać naszej wystawie o historii Katowic znaczący tytuł „Apetyt na radykalną zmianę. Katowice 1865–2015”. By ułatwić mieszkańcom zrozumienie rozwoju przestrzennego miasta w oparciu o dane dotyczące zabudowy udostępniliśmy na wystawie dwie mapy: jedna pozwala prześledzić układ śródmieścia w różnych okresach historii, druga daty powstania i nazwiska architektów poszczególnych budynków.

Zainspirowały nas projekty dotyczące Portland i Brooklynu, prezentujące za pomocą kolorowych map daty powstania poszczególnych części miasta, postanowiliśmy jednak wprowadzić do naszej mapy szereg usprawnień. Przede wszystkim wyróżniliśmy ważne dla rozwoju miasta okresy historyczne, umożliwiając użytkownikom wyświetlanie i porównywanie wybranych warstw, tak aby łatwo odnaleźć np. wyłącznie obiekty wzniesione przed wojną albo realizacje po 1989 roku. Sporo czasu zajęło nam opracowanie odpowiedniej gamy kolorystycznej dla poszczególnych okresów.

Czy oficjalne dane są rzetelne?

Kilka dni po uruchomieniu mapy otrzymaliśmy dziesiątki komentarzy, zarówno od osób zachwyconych pomysłem, jak i użytkowników wytykających nam poważne błędy w datowaniu budynków. Jeden z mieszkańców, zwracając uwagę na rozbieżność piętnastu lat pomiędzy aplikacją a rzeczywistą datą powstania budynku, zasugerował zdroworozsądkowo w mailu, że tego rodzaju mapa jest „diabła warta”.

Katowiczanin miał prawo oczekiwać, że dane pochodzące z Wydziału Geodezji Urzędu Miasta, udostępnione przez miejską instytucję kultury w oficjalnym projekcie o historii miasta, będą wiarygodne. Sytuacja ta nie była dla nas bynajmniej zaskoczeniem, odkryliśmy mankamenty zaraz po otrzymaniu danych. Pomijając oczywiste błędy, zauważyliśmy szybko, że dane dotyczą oficjalnej daty oddania budynku do użytkowania, która często nie pokrywa się z rokiem ukończenia budowy obiektu.Grafika_KatowiceStanęliśmy więc przed dylematem charakterystycznym dla modelu big data i społeczeństwa informacji. Wybór był następujący: próbujemy na własną rękę, w konsultacji z ekspertami, zweryfikować daty powstania kilkudziesięciu tysięcy obiektów, co było zadaniem niemożliwym do wykonania, albo publikujemy treści w obecnej, najlepszej z możliwych postaci, zapraszając do współpracy zarówno ekspertów, jak i mieszkańców, którzy podzielą się swoją wiedzą i stopniowo pomogą nam poprawić oraz uzupełnić dane. Oczywiście przyjęliśmy to drugie rozwiązanie.

Społecznościowy model wiedzy

Podczas regularnych mapathonów, organizowanych we współpracy z ekspertami Śląskiego Centrum Dziedzictwa Kulturowego, uzupełniamy nie tylko daty, ale również nazwiska architektów najważniejszych budynków w śródmieściu, dodając jednocześnie linki do informacji o obiektach w Wikipedii. Mieszkańcy mogą również zgłaszać swoje uwagi i sugestie za pomocą specjalnego formularza.

W wakacje zorganizujemy cykl mapathonów dla mieszkańców dzielnicy Dąb, którzy pomogą nam zmapować budynki w najstarszej części obecnych Katowic. Nie przez przypadek spotkanie odbędzie się w nowym domu kultury, którego architektura w świetny sposób łączy współczesne rozwiązania z funkcjonalistycznymi kształtami i czerwoną cegłą typową dla robotniczej zabudowy Katowic.16987494625_3e74ce8897_kPodsumowując dotychczasowe prace nad projektem, warto zwrócić uwagę na kilka aspektów wykorzystania dużych zbiorów danych publicznych do opowiadania historii miasta.

Po pierwsze, otrzymaliśmy bezpłatnie dane tylko ze względu na edukacyjny charakter projektu, z pewnością pomógł też fakt, że Medialab jest częścią dużej miejskiej instytucji kultury. Można się zastanawiać, ile tego rodzaju projektów edukacyjnych powstałoby, gdyby miejskie dane przestrzenne były otwarte? Po drugie, czy oficjalne dane z Urzędu Miasta są zawsze wiarygodne i z zasady lepsze niż wiedza mieszkańców?

Choć naszej mapie daleko do otwartego modelu Wikipedii, praca nad nią uświadamia nam, że w praktyce nie istnieje coś takiego, jak w pełni obiektywne i kompletne dane, a wiedza na temat miasta jest dynamicznym procesem, który trudno zamknąć w jednym produkcie, niezależnie od tego, czy jest to wystawa historyczna, czy mapa katowickich budynków.

Karol Piekarski kieruje katowickim MediaLabem, jest dostępny na Twitterze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny autorze.
    Nie bardzo rozumiem, co właściwie chce pan powiedzieć w tym tekście. czy chce pan mówić o złożoności zagadnienia pojmowania miasta przez jego mieszkańców, jego czytania i wzajemnej relacji, oraz kłopotów i nieporozumień z tym związanych, co sugerują wstępne akapity, czy też ma pan problem tylko technicznych: czy można uściślić datowanie niektórych budynków w mieście Katowice?

    Ten drugi problem, z punktu widzenia pierwszego, jest błahy. Tym się może zająć pani Lodzia z biura konserwatora miejskiego, lub wojewódzkiego, albo jakiś staranny archiwista z wydziału architektury adekwatnej uczelni. To ciekawe, ale bardzo sektorowe i niewiele nowego wnosi.

    To co jest ważne, to temat pierwszy. Daty wzniesienia, czy też przekazania do eksploatacji wybranych budynków, są daleką pochodną tego, czym jest miasto, jakie reguły kształtowania go dotyczą, ile w tym świadomego i światłego planowania, ile struktury, jakiej, a ile chaosu i wyrąbywania lasu. To decyduje o tym, czy katowiczanie rozumieją, lub będą rozumieć swoje miast i siebie w nim, a nie same datowanie budynków.
    Skoro się w Katowicach rozwala wyjątkową halę, by zastąpić ją architektonicznym badziewiem, to znaczy, że jest problem nie u góry, ale u podstaw.

    Od mapy pokazującej zabytki niepomiernie ważniejsze jest mapowanie tego jak działa miasto. Skupianie się na budynkach to szkolny i bardzo powszechny błąd. Miasto nie jest zbiorem budynków. Nawet architektonicznie najciekawszych.

    Oprócz Katowic,ze zrozumieniem siebie, ma problem praktycznie każde polskie miasto. Miastom malutkim, opartym na jednej, wciąż działającej zasadzie, jest znacznie łatwiej. Miastom dużym, jak Katowice,które muszą się transformować, skoro na węglu i hucie już nie mogą opierać swojego istnienia, znacznie trudniej. Tym bardziej należy więc widzieć miasto w całości, a nie same budynki.

  2. Szanowny Tanako!
    Katowice zostały miastem w czasach pruskich. Ba, według polskiej nomenklatury były miastem niemieckim, a nie śląskim, bo Polska, Śląska i Ślązaków przecież nie poważa. Częściowo słusznie, albowiem wszelka dokumentacja była sporządzana w urzędowym języku niemieckim. O ile po wejściu wojska polskiego do Katowic w czerwcu 1922 roku, polskie władze musiały respektować prawa własności, to po II wojnie wszelkie mienie niemieckie czy to państwowe czy prywatne zostało upaństwowione czyli formalnie spolonizowane. To wystarczyło, aby niemieckimi dokumentami palono tuż po wojnie w piecach, a także nie przywiązywano do nich żadnego znaczenia. Dzisiaj z tego powodu zrobił się problem, bo wiele oryginalnych dokumentów budowy oraz własności nie przetrwało. Ponadto można przypuszczać, iż część została umyślnie przerobiona pod kątem ewentualnej prywatyzacji po przemianach ustrojowych.
    Osobiście ciekaw jestem, czy autorzy skorzystali z inwentaryzacji budynków wykonywanych np. przez studentów architektury, którzy w czasach komuny spisywali na potrzeby swoich prac m.in. katowickie budownictwo secesyjne. Takie materiały mogą znajdować się w bibliotece Politechniki Śląskiej lub prywatnych archiwach poszczególnych studentów architektury i budownictwa tej uczelni.
    Pamiętam jak w czasie narodowego spisu powszechnego w grudniu 1970 roku, oprócz mieszkańców poszczególnych domów spisywaliśmy także dane poszczególnych budynków, w tym datę budowy i zasiedlenia każdego z nich. Pytanie, czy te dokumenty gdzieś przetrwały? Archiwa GUS? Niestety, taki może być los większości miast o niepolskich korzeniach, na odwiecznie polskich ziemiach. Nieprawomyślne dokumenty przestały istnieć. W imię polskiej racji stanu. Serdecznie pozdrawiam.

  3. zak1953
    7 lipca o godz. 22:18 3410

    Piszesz ciekawie, bo ciekawe są losy miast pogranicza. Zresztą – historie miast w ogóle są ciekawe. Katowice mają swój los, a w tym bałaganie, głupim niszczeniu i wreszcie świadomym fałszowaniu dokumentów dla złodziejskich celów dzisiejszej prywatyzacji, lub „odzyskiwania mienia”, dzielą podobny los z innymi miastami, czyt też i wsiami „Ziem Odzyskanych”, choć Katowice po II wojnie, a wcześniej zostały odzyskane.
    Jeśłi studenci robili inwentaryzacje i opisy, to właściwa Politechnika powinna cenić i przechowywać te dokumenty. Jeśli coś trafiło do GUS-u w 1970-tym, czy w innym czasie, to tam trzeba też pogrzebać.
    To kawał roboty, bez gwarancji, że wszystko się da dokładnie odtworzyć.
    Ale w moim wpisie chodziło o coś więcej, znacznie więcej. Nie o dane o charakterze katastralnym, ale o miasto jako całość, w jego rozległości, głębokości, rozwoju, przepoczwarzanu się oraz tego powodów, dochodzeniu do określonego kształtu organicznego i funkcjonalnego, i kolejnej zmiany stanu rzeczy.
    To razem podświadomość mieszkańców miasta, nieświadomość zbiorowa i świadome działanie. Jak w każdym mieście.
    Ale ponieważ problem jest, jak widać, z – właśnie – tożsamością miasta, kłopotem braku pełni miasta w umysłach jego mieszkańców, stąd i problem wtórny – braku uznania, czy nawet szacunku dla poszczególnych jego budynków. Jest to jednak problem wtórny, a nie pierwotny dla miasta.
    Praktycznie wszędzie w polskich miastach się to widzi: dawny przemysł pada, lub padł, przedwojenna zabudowa jest nieszanowana, bo „stara”, liczą się grodzone osiedla i doby z betonu. Co stare, zwłaszcza położone w atrakcyjnych miejscach – trzeba rozwalić. Jeśli mieszkają tam ludzie o niskich dochodach, omijać to badziewie z daleka. jak się da – mieszkańców przesiedlić, zrównać z ziemią i zrobić deweloperkę.
    jest to współczesna wersja tego co opisujesz na okoliczność roku 1945 i sąsiednich.
    Upadły/upadający przemysł ciężki w Katowicach, jak i innych miast Śląska – pozostawia pytanie: jaki do tego mieć stosunek. Skąd ma pochodzić podpowiedź, jaki stosunek będzie najsensowniejszy?

    Ale jest jeszcze coś, o czym tylko sygnalnie: miasto to system: działek, ciągów działek, miar i proporcji; ulic, ścieżek, placów, dojść, widoków, zmian w strukturze: gęstości, wysokości, kompozycji, materiałów, orientacji wobec stron świata – słońca, cienia, wiatru przedmuchującego, albo nieprzedmuchującego miasta ; odległości wzajemnych, kompozycji funkcji, wzoru koncentracji ludzi, mozaiki ich ścieżek spacerowania, punkty zwornikowe, obszary atrakcji i identyfikacji i miejsca zabronione,niechciane, omijane, odrzucane.

    Budowanie tożsamości, identyfikacja z miastem, świadomość siebie w mieście i miasta w sobie, dochodzenie do wniosków: co i dlaczego jest dobre, co szanować i ocalić, czym się szczycić, co można odpuścić i dlaczego, co rozebrać bez większej szkody,a może z ewidentnym zyskiem dla miasta – wymaga rozległego i głębokiego oglądu.

    Skupianie się na budynkach to błąd kolejności, to pewien skutek wyjścia od spraw fundamentalnych, znacznie głębszych niż fundament budynku.
    Stąd było moje pytanie od autora – o co mu właściwie chodzi? Bo może niechcący zahaczył o sprawy podstawowe, ale zajął się sprawą partykularną i dalszej kolejności odśnieżania.

    Odwzajemniam pozdrowienia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dziękuję za komentarze, postaram się odpowiedzieć w miarę syntetycznie:

    @zak1953: problemem z naszej perspektywy nie są źródła, ale czas potrzebny na ich przetworzenie, tzn. wiemy, gdzie szukać danych, ale niestety znajdują się one na papierze, dlatego ich wprowadzanie do bazy jest bardzo czasochłonne.

    @Tanaka: w tekście chciałem powiedzieć, że ze względu na obojętność mieszkańców i decydentów w stosunku do ważnych katowickich budynków (o czym świadczy rejestr zabytków w mieście, na którym nie ma wielu ważnych obiektów), podjęliśmy działania edukacyjne, które niespodziewanie doprowadziły nas do rozważań nt. tego, jak powstaje wiedza w środowisku cyfrowym i jakie problemy trzeba brać pod uwagę, wykorzystując w projektach duże zbiory danych.

    Samo mapowanie traktujemy jako dobrą zabawę i okazję do tego, żeby zainteresować mieszkańców historią architektury i miasta – bo za datami kryją się epoki historyczne i ważne opowieści. Realizujemy projekt edukacyjny i musimy myśleć konkretami oraz tym co działa na wyobraźnię mieszkańców.

    Mapowanie budynków jest odpryskiem większego projektu o historii miasta, w którym poruszamy kwestie tożsamości, przemian ustrojowych i gospodarczych, jakości przestrzeni publicznej etc. – nie twierdzę, że jesteśmy w stanie odpowiedzieć na wszystkie problemy dręczące Katowice, ale być może tworzy to kontekst dla mapy budynków. Szczegóły na stronie http://appetiteforchange.eu/

    Pozdrawiam

  6. karol_piekarski
    9 lipca o godz. 10:11 3412

    Dziękuję za linka. Wygląda interesująco. Mnóstwo roboty graficznej. Trudno się jednak zorientować, na ile grafika służy wrażeniom estetycznym i na ile całość skupia się głównie na budynkach, oraz wybranych historiach („historia ulicy Korfantego”), na ile zaś sięga do fundamentów problemu miasta Katowice, o czym wyżej pisałem.

    W tym kontekście niepokoi Pańskie stwierdzenie: „obojętność mieszkańców i decydentów w stosunku do ważnych katowickich budynków”. Jeśli i jedni i drudzy są obojętni (jedni i drudzy w zasadzie wyczerpują pulę „żywej substancji” miasta, pozostają tylko turyści, chwilowo przyjezdni, oraz ewentualni outsiderzy zainteresowani akurat Katowicami. Trudno jednak liczyć na to, że oni zrobią to, czego nie robią mieszkańcy i decydenci), to sprawa jest istotnie poważna. Obojętność wobec budynków oznacza jeszcze większą obojętność i ignorancję wobec fundamentalnej struktury miasta.

  7. Pytanie, czy te dokumenty gdzieś przetrwały?
    …………………………………………………….
    Może u sąsiadów zza Odry? Stosunkowo niedawno znalazłem w internecie unikalny cykl fotografii m.in. w charakterze pocztówek, okolic Placu Andrzeja i Placu Miarki z czasów gdy Katowice nazywały się Kattowitz. Przedwojenny charakter Katowic ostał się wzdłuż ulicy Kościuszki (z przyległościami -czyli południowa część miasta) m.in. „drapacz chmur”. Ciekawym budynkiem i jego historia to gmach (!)
    byłych Sląskich Technicznych Zakładów Naukowych, obecnie Politechnika Sląska. SlTZN to osobna historia.
    Autorowi życzę sukcesów w podjętym projekcie.

  8. @zezem Tak, materiałów jest bardzo dużo, brakuje tylko rąk do pracy. Ale krok po kroku będziemy uzupełniać bazę. Dziękujemy!

css.php