Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Portrety polskich miast - Portrety polskich miast - Portrety polskich miast -

14.11.2014
piątek

Ranking jakości życia – komentarz metodologiczny

14 listopada 2014, piątek,

W POLITYCE opublikowaliśmy Ranking jakości życia w polskich miastach o statusie powiatu (jest ich 66). W wydaniu drukowanym nie mieliśmy miejsca na wyjaśnienie szczegółów metodologicznych ani prezentację źródeł danych. Informacje te prezentujemy poniżej.

Wybierając kryteria naszego badania jakości życia, za wzór przyjęliśmy ranking pod nazwą „Better Life Index”, przygotowywany przez OECD, organizację zrzeszającą najlepiej rozwinięte państwa świata. Wyróżnia ona dziesięć kategorii, ilustrujących różne aspekty jakości życia. Są nimi warunki mieszkaniowe, dochody, praca, wspólnota, edukacja, środowisko, społeczeństwo obywatelskie, zdrowie, zadowolenie z życia i bezpieczeństwo. Do tych dziesięciu kategorii postanowiliśmy dodać jeszcze jedną, którą nazwaliśmy jakością samorządu. Badanie POLITYKI dotyczy miast, gdzie jakość życia zależy także od decyzji podejmowanych przez lokalnych polityków.

Dla każdej kategorii wybraliśmy od dwóch do czterech różnych kryteriów. Przykładowo: dla pracy były nimi stopa bezrobocia i wskaźnik aktywności zawodowej, a dla edukacji – wydatki na oświatę w przeliczeniu na mieszkańca, średni wynik egzaminu gimnazjalnego z języka polskiego i matematyki oraz odsetek dzieci w wieku 3-4 lata, chodzących do przedszkoli. W przypadku każdego kryterium miasto z najlepszym wynikiem otrzymywało 100 punktów, a to z najgorszym – 0 punktów. Dla innych miast wyliczaliśmy wartość pośrednią. W przypadku większości kryteriów (np. liczba lekarzy, frekwencja w wyborach, przeciętne wynagrodzenie) za najlepszy uznawaliśmy wynik najwyższy. Jednak w przypadku liczby samobójstw, stopy bezrobocia czy masy odpadów najlepszy był oczywiście wynik najniższy.

Następnie obliczaliśmy średnią arytmetyczną dla kryteriów w obrębie danej kategorii. Natomiast na koniec wyciągnęliśmy średnią z wyników dla wszystkich jedenastu kategorii i tak powstał ostateczny Indeks Jakości Życia. Teoretycznie maksymalny jego wynik to 100 punktów, a minimalny – 0 punktów. W rzeczywistości najlepsze w rankingu miasto (Warszawa) zdobyło 70,3 pkt., a najgorsze, czyli Wałbrzych, ma dokładnie 27,9 pkt.

Oto lista wszystkich kryteriów (wraz ze źródłem danych):

  • WARUNKI MIESZKANIOWE: powierzchnia użytkowa mieszkania na osobę (GUS); zadowolenie z warunków mieszkaniowych (Diagnoza Społeczna)

  • DOCHODY: przeciętne wynagrodzenie (GUS); dochody budżetu miasta na mieszkańca (Pismo Samorządu Terytorialnego „Wspólnota)

  • PRACA: stopa bezrobocia (GUS); wskaźnik aktywności zawodowej (Narodowy Spis Ludności 2011)

  • WSPÓLNOTA: relacja samobójstw do liczby mieszkańców (powiatowe Komendy Policji); zaufanie do innych ludzi (Diagnoza Społeczna)

  • EDUKACJA: wydatki na oświatę w przeliczeniu na mieszkańca (GUS); odsetek dzieci w wieku 3-4 lat objętych wychowaniem przedszkolnym (GUS); średni wynik z egzaminu gimnazjalnego w częściach: język polski i matematyka (Okręgowe Komisje Egzaminacyjne)

  • ŚRODOWISKO: odsetek mieszkańców korzystających z oczyszczalni ścieków (GUS); masa odpadów zmieszanych przypadająca na mieszkańca w ciągu roku (GUS)

  • SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE: poziom działalności na rzecz społeczności lokalnej (Diagnoza Społeczna); frekwencja w wyborach samorządowych z 2010 r. (Państwowa Komisja Wyborcza)

  • ZDROWIE: liczba lekarzy w przeliczeniu na mieszkańca (GUS); zadowolenie ze stanu zdrowia (Diagnoza Społeczna)

  • ZADOWOLENIE Z ŻYCIA: satysfakcja z życia (Diagnoza Społeczna); poziom szczęścia (Diagnoza Społeczna)

  • BEZPIECZEŃSTWO: liczba przestępstw w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców (GUS); zadowolenie ze stanu bezpieczeństwa w miejscu zamieszkania (Diagnoza Społeczna)

  • JAKOŚĆ SAMORZĄDU: wydatki na kulturę w przeliczeniu na mieszkańca (GUS); wydatki na obsługę długu publicznego jako odsetek wydatków budżetu miasta (GUS); poziom dofinansowanie z Unii Europejskiej w perspektywie 2007-2013 w przeliczeniu na mieszkańca (GUS); długość ścieżek rowerowych w relacji do powierzchni miasta (GUS)

Dane z GUS pochodzą z roku 2012 lub 2013. Dane z Diagnozy Społecznej to średnia wyników badań z lat 2000-2013.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Niestety, ale tymi rankingami to można sobie tylko rzyć podetrzeć.;-) Dawno temu, kiedy SGH miała wysoki poziom i nazywała się SGPiS, to napisałem i obroniłem pracę magisterską z mierzenia jakości, i oczywiście doszedłem do jedynie słusznego wniosku, że jakość jest wielowymiarowa i że nie da się ona obiektywnie sprowadzić do jednego wymiaru bez konieczności poczynienia arbitralnych założeń, takich jak arbitralny z definicji wybór wymiarów owej jakości i nadanie im arbitralnych wag.

  2. Panie Redaktorze, z zainteresowaniem pzreczytale Pansk iartykul w Polityce. Nei podzielam jednak Panskiego entuzjazmu, ani tez „metodologii”

    Dumny Pan jest, cytuje z pamieci: „Zlkikwidowano Sluzewiec Przemyslowy I teraz tam sa same biurowce zatrudniajace biale kolnierzyki”, „rozprawiono sei z Czerwona Wola”, „zlikwidowano fabryjke traktprow w Ursusie I teraz tam bedzie miasto”

    Coz, Panei Redaktorze… Powod do dumy dla liberalnego humanisty. Dla mnei to powod do rozpaczy, zaloby I beznadziei..

    Nei bede sie wypowiadal o Czerwonej Woli I Ursusie. Znam natomiast Sluzewiec Pzremyslowy. To BYLO centrum przemyslu elektronicznego, jak najbardziej high-tech, I to na miare Europy. Jako mlody student praktykowalem w Zakladach Ceramiki Radiowej. Produkowali doskonale kondensatory ceramiczne; jako jedni z pierwszych produkowali ceramiczne kondensatory foliowe. Produkowali ceramike dla Omigu wytwarzajacego rezystory, ceramike dla urzadzen wysokiego napiecia. Jako jedni z pierwszych w Europie wdrozyli technologie odlewania pod cisnieniem (tak, ceramiki). Faceci z Biura Rozwojowego juz wtedy mieli pomysly na cos co sie dzis nazywa „supercapacitors” I jest nadzieja dla samochodow elektrycznych

    To na Sluzewcu Przemyslowym produkowano polprzewodniki, byla inna fabryka kondensatorow (nie ceramicznych) I pare innych zakladow naparwde high-tech

    To byla szansa dla Polski I Warszawy – na wlasna Silicon Valley. Byl BARDZO dobry poczatek.

    Niestety, wszystko rozp… jednym podpisem piora. I neistety, odbudowac tego sie nie da. Stracilismy 30 lat w wyscigu technologicznym. To jest nie do odrobienia

    To nie „biale kolnierzyki” generuja bogactwo kraju, Panie Redaktorze. Z pzrekaldania dokumentow z lewej strony biurka na prawa I przystawniania stempelkow kraj sie nie bogaci. To niebieskie kolnierzyki wytwarzaja bogactwo. Nawet te z dyplomem inzyniera.

    Radosc z likwidacji poslkiego pzremyslu przypomina radosc faceta siedzacego na galezi, owa galaz polpilowujacego, I pokrzykujacego wokol „patzrcie jak mi dobrze idzie!”

    Tragedia wspolczesnej Polski jest to ze jest rzadzona pzrez filozofow, historykow, pisarzy, literatow I innych pieknoduchow ktorzy pytani o to skad sie bierze prad, mowia „z gniazdka w scianie”. Polska meidzywojenna miala wiecej szczescia – w Rzadzie byli inzynierowie. I to w czasach gdy „professor” I „inzynier” cos znaczylo

    Ciagle sa pytania kiedy w Polsce bedzie lepiej. Odpowiedz prosta: „juz bylo. Wtedy gdy Sluzewiec byl PRZEMYSLOWY”. I Polska miala wtedy szanse. Poeta slusznie mowil „Miacles, chamie, zloty rog”

    I prosze wiecej nie opowiadac o „Polskiej Silicon Valley”. Zamiast Silicon Valley mamy pzreciez biurowce

  3. I jeszcze dwie uwagi metodologiczne:

    1. Srednia moze byc kiepska miara. Jest dobra miara jezeli rozkald danych jest w miare symetryczny. Jezeli nie jest symetryczny, to wyniki moga byc zupelnie falszywe. Przyklad: postanawiamy sparwdzic jaki jest majatek przypadkowo zebranej grupy towarzyskiej. Jezeli sa to ludzie o mniej wiecej podobnych dochodach, srednia jest OK. Jezeli natomiast do pokoju wkroczy w celu napicia sie z nami kawy, jeden z najbogatszych Polakow, srednai nie bedzie miala sensu. Dlatego tez w celu wyliminowanai nwlywu niesymetrii oraz tak zwanych „outkiers” stosuje sie miaar zwana mediana.

    Na gool podaje sie wyniki uzyskane za pomoca sredniej i za pomoca mediany. Rzobieznosc tych wynikow swiadczy o niekonsystencji danych

    2. Wyciaganei „sredniej z kryteriow”. To jest gzrech smiertelny. Problem rankingu opcji scharakteryzowanych przy pomocy wielu kryteriow, to problem, wkasnie, selekcji wielokryterialnej. Jadrem tej teorii etst teoria optymalizacji Pareto. O ile warianty scharakteryzowane przez pojedynczy wskaznik daja sie uszeregowac liniowo (lepszy, gorszy) o tyle moze sie okazac ze niektore warianty scharakteryzowane pzrez wiel wskaznikow nie daja sie porownac. Na przykald (3,4) i (4,3). Wiele informacji o takic hwariantach daje tak zwane struktuar dominacji oarz struktuar zbioru Pareto. Usrednianie jest jedna z najgorszych jakie mozna wymyslec.

    Jezeli Pan redaktor ma na to ochote, moge popatzrec na te dane zarowno z punktu widzenia statystyki jak i analizy wielokryterialnej. Ciekawe byloby porownac wnioski

    P.S. Przepraszam za literowki. Pisze z badziewia zwanegi iPad i z niewiadomych przyczyn czcionka w komentarzach Polityki ma wielkosc mniejsza niz lepek od szpilki. I nie daje sie powiekszyc

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie znam się na metodologiach, statystkach, ani na rankingach. Nie wiem czemu mają służyć i dlaczego „Polityka” tak się w nich lubuje. Czytam ich ostatnio sporo w różnych publikatorach i w każdym z nich pokazywane są inne, często skrajnie inne, wyniki.
    Zastanawiam się, jako mieszkaniec Szczecina, nad usytuowaniem mojego miasta w rankingach „Polityki”.
    Tutaj środowisko naturalne, powietrze itp. jest lepsze i b. zadbane niż np. w Krakowie. Wjazd do miasta, rozwiązania komunikacyjne i urbanistyczne, jeszcze niemieckie, są b. funkcjonalne niż np. w Warszawie czy Poznaniu. Inwestycji w ostatnich latach jest b. dużo, rowery miejskie, punkty siłowni miejskiej w parkach. Pod względem terenów zielonych, parków, pięknych lasów miejskich Szczecin jest w czołówce nie tylko polskiej. Szczecin jest skomunikowany autostradowo z Europą Zachodnią (choć niestety nie z Polską, ale to już nie wina Szczecina, ale lekceważenia go przez „centralę”).
    Wiem, że system medycyny rodzinnej działa w tym mieście jako jeden z najsprawniejszych w Polsce…Po co to wszystko wyliczam? Bo zerkając na ranking okazuje się, że jakość życia jest wyższa w Krakowie czy w Warszawie, a „ładniejszym” miastem jest Rzeszów. A przecież „gołym okiem” widać, że to nieprawda. To nie w moim mieście stoi się godzinami w korkach, to nie tutaj są ciasne, klaustrofobiczne przejazdy przez miasto, bo Szcz. ma szerokie i przestronne arterie…Więc jeśli nawet tak fragmentaryczny ogląd porównawczy (a często bywam w innych polskich miastach) wygląda inaczej to, zdaje się, z metodologią rankingów coś jest nie tak…
    I pytanie: czy zadłużony, trapiony aferami np. w kulturze, Wrocław należy uznać za czołową polską metropolię, czy jednak za miasto, które przeinwestowało i przeszacowało swe możliwości i środki.
    Warszawa zdystansowała resztę Polski? Czy to przypadkiem nie powód do analizy krytycznej o niespójnym rozwoju kraju, bo i Warszawa czerpie największe środki z unijnej kasy…Istnieje przepaść między Warszawą a resztą mazowsza? Czy to dobre odziaływanie metropolii na otoczenie? No chyba nie!

  6. Ciekawe byłoby porównanie jakości życia z wynikami wyborów samorządowych

  7. Cóż za magia! W większości rankingów, czy to mierzących jedną, czy kilka rzeczy, Wrocław jest raczej daleko od czołówki, nie zawsze jest tam też Warszawa. Udało się jednak wszystko popodliczać tak, by podium wyglądało, jak Bóg przykazał, a odpowiedni redaktor ,,Polityki” założył. Na podobnej zasadzie Uniwersytet Wrocławski pofrunął nam jakiś czas temu w ,,Polityce” do krajowej czołówki – w żadnym rankingu nie był aż tak wysoko, ale wystarczyło zmierzyć wszystko indeksem Hirscha i – tadam! – mamy prężny, wiodący uniwersytet. Wszak indeks Hirscha jest teraz modny i ważniejszy niż realizowane granty czy publikacje w najważniejszych światowych periodykach. A że ma, delikatnie rzecz ujmując, dość dyskusyjne podstawy (w IH wysoko są ci, którzy chcą być w nim wysoko, a nie ci, którzy publikują dużo i dobrze) …cóż, kto by się tym przejmował?
    Ot, tyle dygresji. Aż korci mnie by sprawdzić, kto jest tuż za podium (niech zgadnę: czyżby Kraków?), ale raczej nie przemogę już obrzydzenia. Cykl o polskich miastach pozostanie na długie lata przykładem pisania pod z góry ustaloną tezę, kierowania się wyobrażeniami, a nie konkretnymi danymi (a gdy już do tego dochodzi: kierowana się mechanicznego, a jednocześnie wybiórczego), niemal zupełnego braku ,,rozpoznania terenu” itd. Polskie miasta są różne, by powiedzieć o nich coś rzeczywiście wartościowego, należy wgryźć się w lokalne warunki, a miary przykładać z głową…do metropolii, a nie tylko miasta zamkniętego w archaicznych, administracyjnych granicach. Należy też sprawdzić, jak to rzeczywiście jest z tymi organizacjami społecznymi (a nie tylko wypytać znajomych tego czy tej redaktor ,,Polityki”), włożyć nieco staranności w rozważania o gospodarce (a nie zachwycać się, na przykład, krakowskim outsourcingiem), a afery wyciągać uczciwie i wszędzie, i nie tylko tym, którzy z jakichś względów nie cieszą się sympatią redakcji.
    Tego oraz wielu innych rzeczy Państwo nie zrobili.
    Szkoda.

  8. Panie Gospodarzu,
    Nie metodologia, ale metoda. Metodologia to nauka o metodach. Pan zaś przedstawia metody.
    Listopad to niebezpieczna pora. Już niemal wszyscy mówią „siatka” na foliowy worek. Metodologia w miejsce metody też już rządzi.

  9. @C.D: dziękuję za sugestie dla redakcji, ze swojej strony polecam czytanie ze zrozumieniem i tekstów, i rankingów. Metoda (dziękuję Tanaka za uwagę) jest opisana i posługuje się takimi samymi zbiorami danych dla wszystkich miast, może wskaźniki nie są doskonałe ale zarzut o manipulację jest bezpodstawnym pomówieniem. Zawsze manipulujemy, gdy wyniki są niewygodne – gdy Piotr Sarzyński krytykował Wrocław za stan przygotowań do ESK, był manipulantem mającym inne zdanie; gdy w rankingu Sarzyńskiego Wrocław zajął I miejsce, manipulację Sarzyńskiemu zarzucili ci, co nie lubią Wrocławia. Rozumiem emocje, proszę jednak o argumenty.

  10. @Edwin Bendyk
    Jeśli szuka Pan argumentów, sugeruję zajrzeć do dyskusji na temat raportu dotyczącego Poznania. Jest tam cała masa przeróżnych argumentów i danych, do których się Pan nie odniósł, choć uczciwość intelektualna nakazywałaby się z nimi skonfrontować: Wasz raport został tam gruntownie, merytorycznie, niemal od A do Z zmiażdżony.
    Co do ,,Rankingu jakości życia…”, proszę wybaczyć, ale nie przemogłem obrzydzenia. Może Pan traktować moją wypowiedź jako pomówienie, ale może Pan też uznać ją za wyraz zdziwienia: jest to pierwszy ranking dotyczący jakości życia w polskich miastach, gdzie Wrocław zdobył tak wysoką lokatę; w dziesiątkach innych raportów i rankingów nie wygląda to już tak kolorowo. Moje zdziwienie potęguje wcześniejszy ranking polskich uczelni wyższych, gdzie UWr okazał się raptem trzecim uniwersytetem w Polsce, podczas gdy normalnie plasuje się kilka pozycji niżej. (Opieranie się na IH, mierzącym jeden jedyny parametr – cytowalność – jest najzwyczajniej w świecie niepoważne; gdzie granty, gdzie publikacje w prestiżowych czasopismach, gdzie wreszcie odrobina zdrowego rozsądku, który podpowiada, by nie mierzyć jedną miarą np. turkologii i biofizyki?). Dlatego jednocześnie z niedowierzaniem i rozbawieniem czekam na kolejne ,,wrocławskie wątki” w ,,Polityce”; a nuż zostanę olśniony jeszcze jakąś wspaniałością tego naszego potencjalnego (powiedziałbym: wyimaginowanego) Second City.
    Natomiast w refleksji nad swoim oraz innymi miastami będę się kierował raczej opiniami specjalistów, jak urbaniści, architekci krajobrazu, finansiści itd., jak i tworzonymi przez nich opracowaniami. Ich krytyka, choćby miażdżąca, coś ze sobą wnosi.

  11. Dziękuję, tego mi brakowało w papierowym wydaniu Polityki! Wyniki rankingu były trudne do interpretacji bez znajomości metodologii. Teraz rozumiem, czemu Kraków i Nowy Sącz, miasta o największym w Polsce jednym z największych w Europie stężeniu pyłów w powietrzu, mają stosunkowo dobrą lokatę w kategorii „Środowisko”. Można się oczywiście przyczepić do doboru niektórych wskaźników składowych, ale ranking z ujawnioną metodologią jest w moim odczuciu nieporównanie lepszy od rankingu bez ujawnionej metodologii. Pozdrawiam.

css.php