Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Portrety polskich miast - Portrety polskich miast - Portrety polskich miast -

21.04.2016
czwartek

Warszawa. Rozmowy o Programie Rozwoju Kultury rozkręcają się

21 kwietnia 2016, czwartek,
PRK_PROM

Od lewej: Tomasz Thun-Janowski, dyrektor Biura Kultury; Edwin Bendyk i Jerzy Hausner

Konsultacje programów operacyjnych do warszawskiego Programu Rozwoju Kultury rozkręcają się.

W środę, 20 marca, prezentowaliśmy w PROMie Kultury Saska Kępa, wspólnie z prof. Hausnerem i Łukaszem Maźnicą z jego zespołu, opracowane przez nas dokumenty. Przygotowanie artyleryjskie do tego spotkania zrobił Maciej Nowak publikując w „Stołecznej”, jak sam to przyznał, paszkwil na propozycje Jerzego Hausnera.

Z paszkwilem trudno polemizować, zwłaszcza gdy oparty jest na emocjach i projekcjach. Rzeczowa dyskusja natomiast bardzo jest potrzebna, bo argumenty z kategorii, że teatr musi grać, będą coraz słabiej przekonywać do konieczności finansowania instytucji kultury z publicznych pieniędzy. Nawet we Francji cięte są budżety, w zeszłym roku zmniejszono budżet festiwalu teatralnego w Awinionie, argumentując to m.in. faktem, że z teatru korzysta zaledwie niewielki odsetek obywateli, a składają się nań wszyscy.

Jeśli nie powstanie nowa argumentacja, to Polsce grozi to, co już dzieje się w wielu krajach. Albo pełne „uspołecznienie”, czyli polityzacja kultury, jak stało się to na Węgrzech, gdzie kasa publiczna ma służyć wyrażaniu woli narodu i temu też ma służyć finansowana z kasy publicznej kultura. Możliwy jest też wariant holenderski, który nazywam sekularyzacją kultury, polegający na pozostawieniu jej w gestii prywatnej.

Każdy z tych wariantów jest śmiertelnie niebezpieczny, dlatego zamiast zużywać energię na paszkwile, lepiej poświęcić trochę czasu na przeczytanie propozycji zespołu Hausnera z uwagą i zrozumieniem. Na pewno nigdzie w nich nie występują propozycje ograniczenia autonomii instytucji ani też nie ma tam planu zamachu na wolność artystyczną. Propozycja, by zacząć proces porządkowania ładu instytucjonalnego od aktualizacji statutów teatrów, też nie polega na tym, że to władza dekretem narzuci nowe regulaminy – istotą tej propozycji jest proces, który ma angażować wszystkich zainteresowanych. Analogiczne rozwiązanie wpisano w mazowiecką strategię rozwoju kultury, więc jest okazja uspójnić proces porządkowania między instytucjami mającymi różnych gospodarzy.

Kluczowe pytanie ze środowej dyskusji dotyczyło realności wdrożenia programów operacyjnych. Na ich realizację potrzeba dodatkowych pieniędzy z budżetu miasta, bez nich programy będą martwym tekstem. Same pieniądze jednak nie wystarczą, wiele zależy też od rangi, jaka zostanie nadana kulturze w polityce miejskiej i w powstającej właśnie strategii Warszawa 2030. Podkreślamy z profesorem Hausnerem, że kultura w metropolii takiej jak Warszawa nie jest jedynie wyodrębnionym sektorem aktywności, który ma służyć zaopatrzeniu ludycznemu i dostarczaniu rozrywki na czas wolny. Nie da się też kultury zredukować jako prostego zasobu ekonomicznego dla tzw. sektora kreatywnego gospodarki. Znaczenie kultury i związanych z nią zjawisk, jak twórczość i sztuka, wynika z poniższego stanowiska:

Twórczość oraz twórcze uczestnictwo w kulturze jest podstawowym sposobem realizowania autonomii osoby ludzkiej i jej pełnej samorealizacji, co decyduje o autotelicznym charakterze twórczości, sztuki i kultury.

Jednocześnie jednak twórczość i oparte na niej formy ekspresji kulturowej mają fundamentalne znaczenie socjotwórcze i decydują o potencjale rozwojowym społeczności.

Napięcia między dwoma wymiarami nie sposób usunąć, bo ono decyduje o sile procesów kulturotwórczych, a tym samym o zdolności do wytwarzania nowych pomysłów, idei, pojęć, wyobrażeń rzeczywistości, bez czego niemożliwa byłaby innowacyjność w innych sferach rzeczywistości. Dlatego właśnie nadajemy kulturze w naszych programach znaczenie kluczowe, co powinno znaleźć odpowiedni wyraz w polityce miasta.

Nawet jednak jeśli tak się stanie, ciągle jeszcze do powodzenia programów operacyjnych potrzeba zmiany stylu i praktyki zarządzania. Trochę o tym pisałem w poprzednim wpisie. Musimy nauczyć się kierować systemem złożonym, co wymaga wdrożenia (i nauczenia się) nowych metod pracy nie tylko urzędników, ale także innych uczestników przestrzeni publicznej chcących mieć wpływ na rodzące się decyzje i tworzone instrumenty. Proces trudny, lecz niezwykle fascynujący. Zupełnie jak to, co już spontanicznie dzieje się w przestrzeni warszawskiej kultury.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Polecam uwadze prace nad aktualizacją „Public Art Policy” w Calgary.
    http://www.calgarycitynews.com/2014/07/new-public-art-policy-increases-public.html/
    Takich przykładów wiele.
    Kwestia języka treści dokumentów planistycznych/programowych oraz uczestnictwa partnerów władz samorządowych miasta, a także potencjalnych beneficjentów mają kapitalne znaczenie dla procesu programowania działań i późniejszej realizacji programu.
    Brak zainteresowania stron i współtwórczej aktywności w tym dziele pro publico bono grozi porażką i sprowadzeniem roli miasta do funkcji kasjera dla „mających wpływy” i urzędniczego widzimisię.

  2. @lemarc: dzięki za komentarz i link, pozdrawiam.

css.php