Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Portrety polskich miast - Portrety polskich miast - Portrety polskich miast -

25.10.2013
piątek

Wrocław. Trudna miłość ale miłość

25 października 2013, piątek,

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi w naszym kwestionariuszu (i zapraszam do kolejnych) – z niemal wszystkich przebija miłość do miasta, które „nie jest ani zbyt duże, ani zbyt małe”, w sam raz, żeby dobrze żyć, móc się schować, a jak trzeba być razem. Duma z miasta nie przesłania jednak jego wad, krytycznych ocen władzy, choć nie brakuje także wypowiedzi chwalących prezydenta Rafała Dutkiewicza. Wypowiedzi potwierdzają nasze obserwacje, że Wrocław jak każda rozwijająca się metropolia jest tworem złożonym, wymykającym się prostej klasyfikacji. Dlatego jest ciekawy.

Kamila pisze:

lubię Wrocław za to, że sprawia, że mieszkając w nim czuję się z tego dumna. Mówiąc, gdzie mieszkam, mówię to z radością i autentycznym poczuciem, że tu żyje mi się dobrze. Mieszkam w pięknym miescie, pracuję w dużej spółce giełdowej, spędzam wolny czas w trakcie wydarzeń, które sprawiają, że mogę obcować z najróżniejszymi obszarami kultury, rozrywki, sztuki.
Wrocław jest częścią mnie, całkowicie się z nim utożsamiam jako jego mieszkanka. Myślę, że Wrocławianie mają silne poczucie związania ze swoim miastem.

Nie wszyscy jednak mają szczęście pracować w tak obiecującym miejscu, a to jak widać ma wpływ na ocenę nie tylko własnej kondycji, lecz także na postrzeganie miasta. Asi już patrzy inaczej na wrocławską rzeczywistość:

Cóż jeśli jesteś lekarzem/inżynierem o poszukiwanej specjalności/ lub specjalistą IT (z naciskiem na to ostatnie) będziesz miał dobrą pracę. Jeżeli nie – licz na znajomych i układy/układziki/kolesiostwo – być może dostaniesz pracę i będziesz mógł zapłacić na wynajmowane mieszkanie tyle co w Warszawie.
jest niestety coraz drożej a pracy dla kreatywnych/artystycznych i innych brak. Rynek jest malutki i chyba został wsiąknięty przez Warszawę, ale ceny mamy jak w stolicy – o czym przypominają mi przyjeżdżający z wizytą warszawscy goście.

Piotr chwali Wrocław:

Zdecydowanie lubię. Wrocław to miasto „na ludzką miarę”, podobnie jak Kraków, a przeciwnie niż Warszawa. Miasto, które umiejętnie pielęgnuje bogatą przeszłość, ale równocześnie jest otwarte na młodość i przyszłość. Lubię go za dbałość o zabytki i ład urbanistyczny, połączone ze skutecznym leczeniem ran w tkance miejskiej po II wojnie (w większości udana zabudowa plombowa). Za wszechobecną zieleń. Za Eberhardta Mocka i Ossolineum, Halę Stulecia, Pergolę i Most Grunwaldzki. Rozmach urbanistyczny, ale w odpowiedniej proporcji. Ostatnio, za PoLinkę (kolejkę linową nad Odrą, w sercu miasta).

I dlatego też zapewne ocenia wysoko Rafała Dutkiewicza. Nie jest to odosobniona opinia, nie brakuje jednak zupełnie odmiennych, ich twórczą syntezę proponuje Witek:

Rafał Dutkiewicz, był dobrym prezydentem. Potrafił swoją energią i pomysłami zarazić sporo ludzi i stworzyć mit Wrocławia miasta nauki, kultury i biznesu połączonych w dobry ludzkich proporcjach. Jego pomysły na rozwój są dalej dobre (gospodarka oparta na wiedzy), natomiast sposób wykonania i egzekwowania decyzji jest porażająco nieporadny. Myślę że jest po prostu zużyty zresztą podobnie jak ekipa z nim związana. Pora na nowe pokolenie nie skażone kolesiostwem, marazmem i niestety komuną, pora na zakochanych w Kopenhagach, w Dolinach Krzemowych, w Pragach, w Berlinach pora na radykalnych urbanistów, pora na dalekowzroczne planowanie, pora na dialog z mieszkańcami, pora na konsekwencje w decyzjach. Im szybciej Prezydent Dutkiewicz odejdzie ze stanowiska tym większym szacunkiem będzie się cieszył. Może zostanie radnym albo szefem agencji rozwoju aglomeracji wrocławskiej? I on i my potrzebujemy zmiany.

To tylko kilka przykładów bogatej lektury wypowiedzi Czytelników – zapraszamy do dalszych odpowiedzi na cztery pytania:

1. Dlaczego lubisz/nie lubisz Wrocław?

2. Czy Wrocław to dobre miejsce do życia?

3. Czy Rafał Dutkiewicz jest dobrym prezydentem?

4. Czego ci najbardziej we Wrocławiu brakuje?

Państwa wypowiedzi są bezcennym źródłem wiedzy o mieście, które nikogo nie pozostawia obojętnym. Jednocześnie zapraszam do sondażu na temat najważniejszych symboli współczesnego Wrocławia. Jeśli dostrzegą Państwo na tej liście istotne braki, prosimy o sugestie uzupełnień.

Co jest najważniejszym symbolem współczesnego Wrocławia?

  • Rynek (35%)
  • Hala Stulecia (23%)
  • Krasnal (10%)
  • Żaden z wymienionych symboli (9%)
  • Powódź 1997 (6%)
  • Sky Tower (5%)
  • Most Grunwaldzki (5%)
  • Panorama Racławicka (3%)
  • Eberhard Mock (3%)
  • Nowy Stadion (2%)

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Urodziłem się we Wrocławiu i spędziłem tam dzieciństwo ale w 6-tym roku życia znalazłem się w wUielkopolskim małym mieście , skąd wracałem na każde wakacje do domu ojca. Czułem się wrocławiakiem i byłem z tego aż za bardzo dumnym w stosunku do moich rówieśników wielkopolskich mówiących silnym akcetem miejscowym po wyjściu z klasy. Kiedy znajdowałem się we Wrocławiu poprawiano moje naleciałości gwary poznańskiej i starałem się je wytrzebić z mojego języka. Rodzice moi mieszkali na Oławskiej, budynek sąsiadował z ruinami a plac Dzierżynskiego czy Wzgórze Partyzantów były polami mych zabaw, na Nowy Targ ( matka mówiła plac Nankiera) chodziło się na zakupy, gdzie chłopki wołały do swoich serów i jaj a przed kościołem Dominikanów kupowało się żywe raki. W mieszkaniu, w łazience czytałem wielokrotnie na kafelku słowo « Breslau » ale nikt nie opowiadał o przeszłości miasta ( choć sąsiadką naszą była Niemka i pilnowała mnie jak byłem chory na odrę i coś wspominała o życiu w piwnicy podczas oblężenia Festung Breslau ), które w propagandzie było piastowskie i odzyskane ( pamiętam trawnik z kwiatami przed CDT-em z orłem i tym hasłem). Chodziłem i jeździłem tramwajami sam, bo rodzice pracowali i widziałem wszędzie ruiny. Pamiętam te pola ruin między Legnicką a Lęczycką gdzie koczowali Cyganie a inni kradli cegły bo wszystkich jeszcze nie wywieziono do Warszawy. Szło się w strachu od przystanku do celu. Kiełbaśnicza i okolice też stały w ruinie. Pamiętam zapachy sklepów spożywczych na Ruskiej, chałwy, chleba z kminkiem, kapusty kwaszonej i ogórków kiszonych, smaków i zapachów, których będę szukał na rue des Rosiers w Paryżu czyli u Zydów, kiedy będę tęskił za Polską w 1978-1980 roku.
    Będąc licealistą przywoziłem modę na szerokie i wyprasowane na wiele kantów spodnie, Wrocław był miastem młodych, Grotowskiego i Tomaszewskiego, gdzie słychć było kresową mowę. A rodzina macochy mojej pochodziła z Wołynia i znalazła się na wsi podwrocławskiej już w 1943 roku, uciekając przed rzezią. U niej odkryłem inną Polskę i inne tradycje niż moje poznańskie. I byłem przeświadczony o lwowskim charakterze mojego miasta ( ileż się mówiło w latach 70-tych o budowie Panoramy Racławickiej : pozwolą czy nie ją wystawić).
    Studia w Warszawie trochę przykryły moją pamięć o Wrocławiu choć jeszcze przez lata będę się przedstawiał jako wrocławianin już tu w Paryżu. Aż w końcu postanowiłem, że mój pełen kompleksów małomiasteczkowy byt w Polsce Ludowej warty jest pielęgnacji i szacunku dla pamięci moich dziadków. Jestem Polakiem z Wielkopolski.
    Ale Wrocławia nie zapominam i odzyskuję o nim prawdę historyczną, co robią również jego świadomi i bez kompleksów mieszkańcy, którzy potrafią spojrzeć na jego niemiecką przeszłość, dzięki pracy Normana Davis’a i Rogera Moorhouse’a « Mikrokosmos ». Tego jestem dumny, bo po moim pobycie w 1989 roku w Wilnie, dzięki któremu powstała książka, zdałem sobie sprawę co oznacza stracić małą ojczyznę ( Heimat ) utorzsamiając się ze stroną, która przegrała, z tą różnicą, że w Wilnie pozostali jeszcze Polacy. Moi przybrani dziadkowie nigdy nie przestali wspominać ich wołyńskiej wsi tak jak w czasie wizyty znajomych ojca z NRD widziałem ich łzy wspomnień z dzieciństwa po zobaczeniu szkoły na Młodych Techników.
    Staram się oddać miastu cześć w mój skromny sposób chwaląc go wśród moich fracuskich znajomych, pisząc artykuł na jego temat w Wikipedii czy próbując przekonać edytorów do przewodnika turystycznego po francusku ( starsze pokolenie tutejsze zna tylko nazwę Breslau nie mając pojęcia o zmianach powojennych ), w którym w imię poprawności politycznej przyjmuje się nazewnictwo najnowsze czyli wg obecnego oficjalnego języka kraju jak np Lviv a nie Léopol czy Vinius a nie Vilna czy Wilno. A przecież Włosi i Hiszpanie piszą Breslavia to dlaczego Francuzi nie potrafią i piszą Wrocław dawniej Breslau a nie Vratislavie z łaciny czy Breslavie.
    Próbowałem odpowiadać na komentarze w Gazecie Wyborczej na temat systemu Vélib i scieżek rowerowych w Paryżu ( poruszam się po moim mieście tylko rowerem ) juz 10 lat temu ale często reakcje były bardzo zakompleksione « polsko-jawiemlepiej » albo « tymitamniegadaj » choć właśnie Wrocław ma najlepsze warunki do tego trybu poruszania się po mieście. Jak zobaczyłem pierwsze rowery na Rynku i ich cenę wynajęcia to wydało mi się nie na polskie warunki i daleko od kryteriów paryskich już nie mówiąc o holenderskich, które dobrze znam czy Kopenhagi, Malmö lub Lund, króre mi było odkryć w maju. I tu się dowiedziałem, że mimo surowszego klimatu niż we Wrocławiu ścieżki są odśnieżane tak jak jezdnie, ruch rowerowy utrzymuje się również zimą.
    Jakaż konkluzja z tego wynika ? Polska mentalność, brak otwarcia i niewiedza o sąsiadach. Nietolerancja, której potwierdzenie mamy w akcjach młodych łysych, w wykładach niektórych pseudonaukowców zapraszanych na uczelnie wrocławskie, pobiciach na tle rasistowskim.
    Więc mit wielokuturowego miejsca to tylko wynik bujnej wyobraźni niektórych mieszkańców mojego rodzinnego miasta. Chociażby fakt że w nim nie ma miejsca dla mniejszości seksualnych w porównaniu do Warszawy czy Poznania, że restauracje, jak już zamknięta La Havane, nie mają nic wspólnego z kuchnią latynoską, która zresztą nie istnieje czy pizzerie, które są tylko wątłą imitacją wersji amerykańskiej. Wrocław turystyczny to tylko wielka piwiarnia dla Germanów a komunikacja miejska daleko, od już choćby, do praskiej mimo czeskich tramwaji ( moi paryscy przyjaciele byli zaszokowani punktualnością tramwajów w Pradze ). To nie futbol przyniesie korzyści w dochodach z turystyki a systematyczna i inteligentna polityka w kierunku turystów lambda, którzy zechcą powrócić do miasta i skłonią znajomych do jego odwiedzenia. Ona może polegać na pomocy finansowej ( ulgi ) tym aktorom, którzy zaproponują oryginalną kuchnię, w tym kresową, śląską, czy poznańską z braku tej wrocławskiej albo wymyślną, kreatywną, hotelom dla przeciętnych turystów nie mogących sobie pozwolić na zachodnioeuropejskie ceny, klubom muzycznym i wystawom sztuk, salom koncertowym. Dlaczego Barcelona przyciąga ( choć już mniej jak po igrzyskach olimpiskich ) ? Bo potrafiła wykorzystać wydarzenie światowej rangi. Czy Wrocław będzie w stanie to uczynić w 2016 roku, kiedy stanie się stolicą eurpejską kutury, wraz z San Sebastian ( najlepsze tapas w Hiszpanii, festiwal filmowy i ciekawy program na tą manifestację : « Fale energii obywatelskiej » zobacz na Wikipedii po hiszp. lub franc.)? Marsylii się to na razie nie do końca udaje mimo ogromnych parc wokół dzielnicy portowej i budowy MuCEM. Tutaj książka « Mikrokosmos » mogłaby być elementej pewnej koncepcji na miasto, symbol Mitteleuropa’y, termin stworzony przez Breslauerczyka, Joseph Pratscha, zaproszonego na wykłady do Wielkiej Brytanii, gdzie ukazało się jego dzieło pt « Central Europe » wydane w Londynie w 1903 roku. Ale to już praca dla nowej ekipy rządzącej miastem , obecna się przeżyła.

  2. 1. Lubię Wrocław. Powiem wiecej-nie mógłbym żyć w innym miejscu. Przyjechałem tu 15 lat temu z małej miejscowości i choć zawsze malomiasteczkowe klimaty zostaną w moim sercu to we Wrocławiu tez tak mozna sie czuć. Miasto nie jest ani za małe, ani za duże. Dzięki komunikacji, AOW na lotnisko, do zoo, hali czy na mecz mozna szybko sie dostać a w samym mieście jest coś co sprawia że szybko mozna sie z nim identyfikować, ze szybko mozna sie poczuć jak u siebie

    2. Zdecydowanie. Po studiach znalazłem tu prace, a było to jeszcze przed boomem gospodarczym, sciagnieciem do miasta wielu zagranicznych firm, oddziałów. Miasto zmieniło sie diametralnie, choć musi zmieniać sie dalej. Kamieńice muszą sie dalej rewitalizowac, choć jakimiś spojrzy na Nadodrze teraz i choćby 3 lata temu to jest to przepaść. Co prawda zdarzają sie niedogodności ale przecież często związane są z remontami. Komunikacja zmienia sie na lepsze, its pewnie dopiero pokaże swoje oblicze. Permanentych korków nie ma, choć parkingi park,n, ride mogłyby działać sprawniej. Będąc w innych miastach mozna czasem zazdrościć paru elementów ale to normalne. Jednak Wrocek zawsże najlepszy, zawsze w sercu.

    3. Wyniki wyborów, wygrane w Pierwszych torach pokazują ze to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Nawet najnowsze sondaże pokazują ze wrocławianie nie wyobrażają sobie innego prezydenta i choć mozna mieć zastrzeżenia do niektórych sfer to jednak sprawny menedżer, dzięki któremu Wrocław z dnia na dzień staje sie coraz bardziej metropolią bez kompleksów.

    4. Najbardziej brakuje rzeczy często przyziemnych : kawałka ścieżki rowerowej spod domu, dwupasmowki do centrum czy miejsc parkingowych kiedy akurat chcesz podjechać do rynku na spotkanie. To jednak uciążliwości niższego rzędu. Oczywiście ze chciałbym żeby zawsże na przystanek podjeżdżał nowy autobus mercedes, ale jeśli dotychczas co trzeci to jeszcze dobre volvo to chyba nie jest tak źle.

  3. 1. Za jego kulturę, Capitol, DCF, Nowe Horyzonty, Jazz nad Odrą, festiwal kina amerykańskiego, multum knajpek i spacery po starym mieście, młodość i „studenckość”. Wrocław z jednej strony nie jest największym polskim miastem, ale wydaje się najbliżej Europy. Nie lubię bo to wciąż miasto w postkomunistycznym kraju – z niedofinansowanymi aspiracjami.
    2. Wrocław nadaje się do życia i do życia nadają się Wrocławianie, którzy są wyjątkowo ludzcy, nie bez znaczenia jej ich, w dużej mierze, lwowskie pochodzenie.
    3. Dutkiewicza ceni się za to, że ma pomysł na Wrocław. Ja myślę, że na pewno nie wpisuje się w spór PO-PIS.
    4. Jazzowego klubu z prawdziwego zdarzenia. Są dobre festiwale, Jazztopad i JnO, ale knajpy nie ma.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. 1. Lubię Wrocław za: ludzi, piękne miejsca, historię, położenie, innowacyjność.
    2. Tak.
    3. Raczej tak.
    4. Brakuje mi obwodnicy do leśnicy.

  6. 1. Niepowtarzalny klimat, piękną historię, wspaniałe perspektywy rozwoju
    2. Coraz trudniejsze miejsce do życia – nieumiejętne „nakręcanie” koniunktury powoduje obniżanie prestiżu miasta. Śmieciowe inwestycje (zaczęło się od LG Electronics, kończy pakowniami paczek Amazona – Wrocław staje się źródłem niewykwalifikowanej siły roboczej za symboliczne pensje z bardzo niską jakością miejsc pracy)
    3. Rządy Dutkiewicza to dla Wrocławia Wielka Smuta. Powinna obowiązywać zasada maksymalnie dwóch kadencji prezydenta miasta! Trzeba koniecznie wprowadzić inne zasady obowiązujące przy analizie zadłużenia miasta – we Wrocławiu ukrywa się je poprzez zadłużanie spółek komunalnych. Do tego dochodzą zupełnie nieprzydatne działania „wizerunkowe” – olbrzymie koszty związane z WKS Śląsk, budowanie stadionu dla słabej drużyny!
    Trzeba zdać sobie sprawę, że na Stadionie Miejskim można pomieścić prawie 10% mieszkańców Wrocławia – wliczając kobiety, dzieci i starców! Stadion tej wielkości jest w takim mieście zwyczajnie nieużyteczny!
    Do tego inwestycje np. w Europejską Stolicę Kultury, co przy wrocławskiej ksenofobii i rasistowskich wybrykach młodzieży jest mocno niestosowne…
    4 Wrocławiowi najbardziej brakuje mądrej władzy, która czyni miasto miejscem dla mieszkańców, a nie odskocznią dla własnych ambicji politycznych (nieudane projekty polityczne Dutkiewicza).

  7. Na początku lat 70-tych i to chyba w Polityce ukazał się artykuł Wojciecha Giełżyńskiego pt. „Wrocław – smuga cienia” o ówczesnym kryzysie kultury we Wrocławiu.
    Wchodziłem wtedy w dorosłe życie, byłem studentem, a do dziś pamiętam tytuł tego artykułu bo wtedy dużo się o nim mówiło.
    Próbowałem go odszukać w internetowym archiwum Polityki ale nie udało mi się. A ciekawe byłoby porównanie tamtych czasów z obecnymi szczególnie w perspektywie Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

  8. 1. Dlaczego lubisz/nie lubisz Wrocław?

    Lubię Wrocław, ponieważ w akurat mojej branży (IT) jest dostatecznie dużo dobrze płatnej pracy. Ale mam oczy otwarte – w innych branżach niestety we Wrocławiu jest gorzej niż w Krakowie. We Wrocławiu obszar urzędniczy jest rozrośnięty do tego stopnia, że zaczyna mi to przypominać Grecję. Jak widzę ile jest spółek miejskich, jakie mają długi, ile w nich zarabiają kompletnie nieprofesjonalni „menadżerowie”, jestem pewien że czeka nas bankructwo.

    2. Czy Wrocław to dobre miejsce do życia?

    Niestety to dobre miejsce do życia pod warunkiem że pracuje się w wąskiej i specjalistycznej (dobrze płatnej) branży, lub ma się znajomych wśród wysoko postawionych urzędników.

    3. Czy Rafał Dutkiewicz jest dobrym prezydentem?

    Rafał Dutkiewicz BYŁ dobrym prezydentem. Niestety aktualna kadencja jasno pokazuje że już jej nie powinno być. Obecnej ekipie po prostu przestało się chcieć. Zatrudnianie znajomych na dobrze płatnych stanowiskach jest powszechne – praktycznie żadne spółki miejskie nie rekrutują najlepszych ludzi na rynku, jedynie zwalniają jednych ludzi i zatrudniają tych samych w innych miejscach.

    4. Czego ci najbardziej we Wrocławiu brakuje?

    Nowego prezydenta 😉

css.php