Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Portrety polskich miast - Portrety polskich miast - Portrety polskich miast -

24.10.2013
czwartek

Poznański Od:zysk

24 października 2013, czwartek,

Centrum Poznania, ul. Paderewskiego 1, stąd już widać Rynek – opuszczona kamienica ożyła w marcu b.r., kiedy po kilku miesiącach prac remontowych bezproduktywny pustostan przekształcił się w skłot Od:zysk. Ruszyła działalność kulturalna, odczytowa, seminaryjna – to wszystko, co powinno dziać się w środku miasta w centrum kultury. Tyle tylko, że cała ta aktywność odbywa się pod anarchistyczną, czarno-czerwoną flagą dumnie powiewającą na szczycie kamienicy.

Hasło „anarchiści” wielu czytelnikom kojarzy się zapewne z anarchią, warto jednak podejść pod Od:zysk, by zobaczyć, że to mylne wrażenie. Tuż obok remontowana lege artis kamienica, która zapewne ma właściciela i zarządcę, oblepiona jest gigantycznymi reklamami za nic mającymi sobie historyczne otoczenie Rynku i szacunek dla chodzących tam ludzi. Nie mają wyjścia, muszą dobierać agresywny przekaz marketingowy w przestrzeni publicznej, w miejscu które tradycyjnie pełniło funkcje agory. Działanie anarchistów i skłotersów wobec tej anarchii kapitału nabiera innego zupełnie znaczenia – staje się walką o jakość przestrzenie publicznej. Marek „Sancho” Piekarski z Federacji Anarchistycznej przekonuje, że o to właśnie chodzi – o zwrócenie uwagi na gospodarowanie pustostanami, na politykę mieszkaniową  miasta, na postępującą gentryfikację centrum Poznania, który pustoszeje, a wolne lokale zajmują banki, sklepy i kluby go-go.

Poznańscy anarchiści są ważnym aktorem w walce o prawa lokatorskie, przeciwstawiają się eksmisjom, czyścicielom i prywatyzacji przestrzeni publicznej. A że, jak to w Poznaniu, nawet anarchiści znają znaczenie materialnych podstaw działania, więc część aktywistów związanych z Kolektywem Rozbrat powołała spółdzielnie socjalną „Ruchomości”, a ta uruchomiła przy ul. Fredry 5 kluboksięgarnię „Zemsta”. I tak powstał niezależny, samorządny, anarchistyczny punkt kultury w centrum Poznania (świetna kawa i dobra oferta książkowa), który w przeciwieństwie do Od:zysku nie musi obawiać się licytacji. Bo właśnie 30 października ma się odbyć licytacja skłotowanego lokalu. „Sancho” zapowiada, że będzie to dzień wzmożonej aktywności kulturalnej na miejscu. Co będzie się działo poza miejscem?

Nie zdziwię się, jeśli usłyszę o jakichś spektakularnych akcjach. Od:zysk przez kilka miesięcy był atrakcją turystyczną po tym, jak 14 lipca, w rocznicę zburzenia Bastylii odbyła się akcja „wieszania elit” – w oknach kamienicy zawisły portrety włodarzy miasta, rzecznika policji i arcybiskupa. Niedawno zakończyła się na Allegro licytacja portretów. Jak się zakończy licytacja Od:zysku, jeśli się odbędzie? Zobaczymy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Proszę jeszcze dodać że dość skomplikowana konstrukcja kamienicy utrudnia prace remontowe i że tylko z tego powodu ten projekt się opóznia. Aha i jeszce proszę napisać o plajtowaniu sklepów na ulicy Glogowskiej w związku z otwarciem (kolejnej już) galerii handlowej – na dworcu PKP. Hitem także jest nowy dworzec tramwajowy – bez biletomatów. Ale tych i tak żaden anarchista nie kupuje….. 😉

  2. To moje miasto.
    Z jednej strony jest to miejsce przyjazne mieszkańcom, z niezłą infrastrukturą, starą tradycją mieszczańską, bez pańskich fumów, ponad 100-letniego sportu (Klub Wioślarski 1904), ośmiu państwowych wyższych uczelni i kilkudziesięciu prywatnych, o budowanej przez 2 stulecia kulturze muzycznej (szczególnie chóralnej) kilku teatrach, kilku muzeach, kilku festiwalowych imprez międzynarodowych, miasto targowe, z niskim bezrobociem i całkiem dobrymi samorządami. To wszystko prawda. I prawdą jest,że jest to trochę blask przygasły, miasto pogrążone w zapyziałym samozadowoleniu. Wiadomo: powierzą Poznaniowi organizację wielkiej, światowej imprezy i robi ją na medal, trzeba się pokazać – a to już gorzej nie bardzo nam zależy, z jednej strony potrafiono wykorzystać demontowane ze starego mostu przęsło mostowe do zbudowania pieszej, wieczorami pięknie podświetlonej, pieszej przeprawy na katedralny Ostrów Tumski, z drugiej dopuszczono do pustynnienia centrum miasta i to nie tylko pazerność kamieniczników się kłania, ale i taka sama postawa miasta. Z lokalu miejskiego musiała odejść najstarsza literacka księgarnia (Jedynka) bo nie zarobiła na czynsze. Zniknęły firmowe sklepy, kawiarnie, małe kina, księgarnie. Są banki, Sądy, trochę butików i jubilerów. I puste ulice wieczorem i w święta. Takie akcje jak Od.zysk czy tygodniowe galerie w pustostanach są naprawdę potrzebne, odświeżają powietrze nieco zatęchłe. I jeszcze – niezbadane są drogi rozumowania komisji konkursowych instytucji kultury. Co nowa miotł, to gorszy rezultat. Pan Znaniecki ślicznie opowiadając „co autor ma na myśli” rozłożył bardzo dobry teatr operowy na kilka sezonów. Aż chciałoby się gromko zawołać „Panowie i panie! Bawić się proszę u siebie i za własne pieniądze). W. Bierdiajew w grobie się przewraca Górzyński i Satanowski też. No i ostatnie: Pozna to jestw wielkie miasto jak na polską skalę; i wielkie głupoty władza i czasem „pozytywni idioci” wyczyniają – a to akcje budowy okropnych pomników, a to pozwolenie na budowę potworków, a to nieumiejętność dyskusji z kurią o terenach i budynkach. To jest też małe miasto w tym znaczeniu, że kilkadziesiąt, a może 500 osób funkcyjnych pracujących od lat zna się jak łyse konie. Muszą się znać, bo współpracują, albo się zwalczają – skutek ten sam. Z latami ludzie obrastają w wielokierunkowe kontakty, wspomnienia, powiązania. To nie żadna mafia – to życie w dość zamkniętej sferze decyzyjnej. To dość skomplikowany jeden organizm. Nie do ruszenia.

css.php