Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Portrety polskich miast - Portrety polskich miast - Portrety polskich miast -

2.11.2015
poniedziałek

Gdzie tu można kupić bilet?

2 listopada 2015, poniedziałek,
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Teren dworca w Ciechanowie wykupiła firma Dekada, która planuje wybudować centrum handlowo-­komunikacyjne „Dekada Ciechanów”. Fot. Filip Springer.

Determinacja i wyrozumiałość – czasem to najbardziej pożądane cechy podróżnych z Miast Archipelagu.

Jeszcze na początku lat 90. pekaesami jeździło ponad 2 miliony pasażerów rocznie. W roku 2000 liczba podróżujących spadła do niecałych 600 tysięcy, a później systematycznie się zmniejszała. W wielu miejscowościach przedsiębiorstwa PKS podupadają i muszą dzielić się rynkiem z prywatnymi przewoźnikami. Dworce pustoszeją, wielkie place zaczynają straszyć. Miasta szukają pomysłu na ich zagospodarowanie albo sprzedają nieruchomości prywatnym inwestorom. Ci mogą na tym terenie wybudować, co tylko zechcą. Często chcą budować market.

Miało być, ale nie ma

Wałbrzych, miasto z liczbą mieszkańców powyżej 100 tysięcy, od 2007 r. nie ma dworca PKS. Funkcjonują tam jedynie „centra przesiadkowe” – to prowizoryczne przystanki nieopodal byłego dworca, z których odjeżdżają autobusy prywatnych korporacji. Wywołuje to dezorientację przyjezdnych i irytację mieszkańców.

W 2009 r. firma JW Services z Wrocławia wygrała przetarg na zagospodarowanie terenu dworca PKS. Początkowo przedsiębiorstwo zamierzało przeprowadzić remont placu, na którym wciąż funkcjonowała kasa główna, i wzbogacić listę przewoźników. Plany te legły w gruzach w 2012 r., wraz z większością stojących na ul. Sikorskiego zabudowań. Inwestor postanowił zmienić przeznaczenie terenu: postawił na nim obiekt handlowy, market sieci ALDI. Otwarcie nowego sklepu tuż obok istniejącego już Netto, w mieście, gdzie potrzebny jest dworzec autobusowy z prawdziwego zdarzenia, wywołało oburzenie mieszkańców.

W tym roku w wałbrzyskim magistracie narodził się pomysł budowy stacji Wałbrzych Centrum. Dworzec – łączący i transport kolejowy, i autobusowy – miałby się mieścić w okolicach placu Grunwaldzkiego. Znalazłoby się tam również centrum handlowe. Ten plan budzi kontrowersje w związku z niedawnym remontem oddalonej jedynie o dwa kilometry stacji Wałbrzych Miasto. Inwestycja ta kosztowała gminę prawie 10 milionów złotych.

walbrzych002

W Wałbrzychu w miejscu niegdysiejszego dworca PKS market ALDI sąsiaduje z Netto. Fot. Filip Springer.

Stacja Biedronka

Legnicki PKS podupadał od lat. Plac dworcowy był pusty, brakowało nawet wiaty przystankowej – w czasie deszczu podróżni chowali się pod parasolami lub mokli. Sytuacja zaczęła zmieniać się w 2012 r. Teren przy ulicy Dworcowej kupiła od PKS Trans-Pol korporacja D-K z Wrocławia. Jej właściciele uznali, że w Legnicy wszyscy uwielbiają zakupy – przeważającą część placu dworcowego zajęła Biedronka. Stanowiska autobusowe, w liczbie dwóch, umieszczono nieopodal. Opinie wśród mieszkańców są podzielone – jedni są zadowoleni, mówią, że w mieście coś się dzieje, że plac przestał straszyć, drudzy narzekają na coraz większą liczbę marketów. Inwestorzy chwalą się nietypową jak na Biedronkę, stylową elewacją sklepu. Tym większe będzie zdziwienie podróżujących spoza Legnicy, którzy zamiast do kasy biletowej trafią do kasy w dyskoncie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na legnickim dworcu stanęła Biedronka o nietypowej jak na sklep tej sieci elewacji. Tak przynajmniej utrzymują inwestorzy. Fot. Filip Springer.

Kto zamieszka na dworcu?

Józefowi Nowickiemu, prezydentowi Konina, nie podobał się dworzec PKS w jego mieście. Jego zdaniem był przypominającym barak „szkaradełkiem”. Przebudowę terenu przeprowadziło Miejskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego, które buduje niedrogie mieszkania pod wynajem. Stary dworzec został wyburzony w 2013 r. Na jego miejscu stanął budynek mieszkalny z lokalami handlowo-usługowymi na parterze. Mieszkańcy nie zostali całkowicie pozbawieni dworca autobusowego. Przeniesiono go przecznicę dalej, na ulicę Grunwaldzką, w marcu 2014 r. Wokół parkingu usytuowano 10 stanowisk autobusowych, poczekalnię dla pasażerów i toalety.

HopStop

Zakupy w galerii handlowej to z kolei sposób Zamościa na powitanie przyjezdnych. Tutejszy dworzec nie miał poważniejszych problemów finansowych, zaplanowana została tylko jego rewitalizacja. Prace rozpoczęły się tego lata. W 2016 r. zakończy się budowa Zintegrowanego Centrum Komunikacyjnego HopStop. Przez lokalne media projekt budynku określany jest jako „bardzo nowoczesny”. Sklepy otworzą w nim m.in. Pepco, Stokrotka i sieci odzieżowe. Podróżni mają zapewnione zastępcze miejsce przesiadkowe z kasami dworcowymi, poczekalnią i toaletą. Zdania na temat inwestycji są różne. Niektórzy mieszkańcy zastanawiają się, jak miasto wielkości Zamościa utrzyma kolejną galerię. Już teraz na ponad 65 tysięcy mieszkańców przypada tam 6 centrów handlowych.

Kto poświęci dworzec?

Problemy ostrołęckiego PKS-u trwają od prawie 10 lat. Właśnie dekadę temu prywatni przewoźnicy przenieśli swoje punkty przesiadkowe poza oficjalny teren dworca, lecz wciąż bardzo blisko. W 2012 r. pojawił się pomysł remontu budynku głównego, krytykowanego za zniszczoną elewację i bałagan reklamowy. Od niedawna lokalne media donoszą, że w miejscu dworca zostanie wybudowany market połączony z centrum komunikacyjnym. Sprawa została poruszona na majowej sesji rady miejskiej. Fragmenty projektu uchwały sugerują chęć wybudowania tam obiektu handlowego. Grunt, na którym po wojnie postawiono dworzec, należał wcześniej do ostrołęckiej parafii – dawnym właścicielom został zwrócony w 1993 r. To właśnie księża mogą ostatecznie zaważyć na decyzji o zmianie zagospodarowania przestrzennego działki.

Komunikacja pomiędzy byłymi wojewódzkimi a okolicznymi miastami bywa często określana jako nierentowna, a dla podróżnych staje się po prostu kłopotliwa. Pasażerowie, inwestorzy i miejscy radni zdają się podróżować w różnych kierunkach. Patrząc na mapę dworców Archipelagu, można odnieść mylne wrażenie, że supermarket na dworcu autobusowym to najlepszy sposób na poprawę jakości życia w mieście.

*

Katarzyna Możejko jest stażystką w projekcie Miasto Archipelag – Polska mniejszych miast, realizowanego przez Wydawnictwo Karakter wspólnie z Tygodnikiem POLITYKA, Trójką i Instytutem Reportażu. Więcej o projekcie także na Facebooku.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Jako Dolnoślązak mam niemalże pecha – mieszkam „od zawsze” w Wałbrzychu. Owo „niemalże pecha” wynika tylko z faktu, że należę do ludzi „przyzwoicie” sytuowanych, z dobrym wykształceniem i niezłą pracą. Jak przypuszczam, takich jak ja jest kilka procent, reszta wałbrzyszan (czyli przynajmniej 100 tysięcy ludzi) ma pecha.
    Znam miasto, znam jego włodarzy, interesuje się planami, które co jakiś czas ogłaszają. Nihil novum sub sole – odgrzewanie pomysłów, które już były.
    Wykorzystanie trasy starej linii kolejowej nr 291 (Wałbrzych Szczawienko – Mieroszów) i jej przebudowa w obwodnicę Wałbrzycha i Szczawna było planowane już w latach 70-tych, tyle że wówczas PKP nie zgadzało się na zdjęcie szyn z nieczynnego torowiska. dziś problemu nie ma – złomiarze rozebrali wszystko, co tylko zdołali.
    Pomysł z dworcem CENTRUM też nowy nie jest. Już w latach 90-tych został wytyczony nowy przebieg Drogi Krajowej 35 (obwodnica???), która ma doprowadzać ruch samochodowy do głównego skrzyżowania (to ciekawa idea – budować obwodnicę, która przecina miasto przez środek i kończy się na głównej krzyżówce w centrum). Nawet zaczęto coś tam budować, ale „zabrakło środków”. No pewnie, że zabrakło, skoro władze miasta odebrały od wykonawcy nie istniejący w rzeczywistości wiadukt (w papierach wszystko grało, nawet protokoły z prób obciążeniowych były potwierdzone przez inspektora nadzoru budowlanego i kierownika budowy).
    Ale to wszystko historia. Kosztowna po prawdzie, ale historia. Rzeczywistość dzisiejsza jest natomiast taka, że Wałbrzych z zadłużeniem powyżej 80% rocznych przychodów budżetowych jest – NA CAŁE SZCZĘŚCIE – zbyt biedny, by kolejne miliony utopić w dziwnych pomysłach.
    A że dworca autobusowego nie będzie? Dobre linie (np. Polski Bus) i tak Wałbrzych omijają, mieszkańcy okolicznych miejscowości przyzwyczaili się do „nysek” i „busików” (może nie są to pojazdy piękne i nowe, ale jest ich dużo, jeżdżą punktualnie I SĄ TANIE). Połączeń kolejowych Wałbrzych też ma takie mnóstwo, że te stare dworce wystarczą jeszcze na wiele, wiele lat.
    I OBY TAK ZOSTAŁO, bo po wielce opłacalnych inwestycjach typu „STARA KOPALNIA”, która kosztami utrzymania obciąża miejski budżet ponad wszelkie granice zdrowego rozsądku, kolejne wydatki doprowadzą do upadłości miasta. Chociaż kto wie, może to jest sposób na szybką zmianę władz miasta, którym „piękne wizje” zbytnio przesłoniły zdrowy rozsądek?

  2. Pani Katarzyno

    Pisze Pani tak:
    „Determinacja i wyrozumiałość – czasem to najbardziej pożądane cechy podróżnych z Miast Archipelagu.”

    Z treści tekstu nie wynika, na czym determinacja i na czym wyrozumiałość polega, czy cechy te faktycznie występują i dlaczego miałyby być pożądane?

    Miasta polskie w ogólności, a tu mowa o szczególności miast średnich i nieco lub więcej niż nieco, na uboczu zdarzeń, cierpią na brak widzenia i rozumienia siebie. Natomiast nie cierpią na niedostatek kolorowych rysuneczków i teczek dokumentów. tego mają nadmiar. Wydaje im się nawet, że nie cierpią.
    Bycie wśród garbatych ułatwia odsunięcie od siebie myśli, że się cierpi na garbatość.

    Pisze Pani: „Inwestor postanowił zmienić przeznaczenie terenu”.
    Nie wiem, czy Pani wie, co to znaczy. Bowiem o przeznaczeniu terenu decyduje polskie prawo i polska gmina, która też tworzy prawo. Inwestor sobie sam nie zmienia, tylko robi to, co ustala prawo. Albo nic nie robi.
    Jak widać z Pani opisu, jednak robi – co chce.
    Dzieje się tak, ponieważ polskie gminy i polskie miasta, nie wiedzą, czego chcą. Oczywiście też dlatego, że korupcja, tak etyczna, jak i merkantylna, mają się wyśmienicie.

    Pisze Pani tak:
    „Miasta szukają pomysłu na ich zagospodarowanie albo sprzedają nieruchomości prywatnym inwestorom. Ci mogą na tym terenie wybudować, co tylko zechcą.”
    Co znaczy, że zarówno radni gminy, jak i jej zarząd, nadają się do wyrzucenia w trybie natychmiastowym. Nie wiedzą bowiem i nie usiłują wiedzieć, co robią i co robić należy. Za to im mieszkańcy gminy płacą, by wiedzieli oni. Jeśli „inwestor robi co chce”, to gmina nie jest do niczego potrzebna. Odwrotnie – jest złodziejem pieniędzy gminnych podatników, od których bierze nienależne pieniądze.

    Kolejne przykłady, które Pani daje, potwierdzają beznadzieję i degrengoladę średniomałych miast. Co jest rzeczą znaną.
    w tym kontekście, na koniec, znowu Panią zapytam, o to co na początku: co tu ma do roboty determinacja i wyrozumiałość?
    Determinacja – w czym, wyrozumiałość – wobec czego? I jak długo? I przez kogo? I co z tego miałoby wyniknąć?

  3. Wyrozumiałość dobrze byłoby zastąpić brakiem wyrozumiałości dla lokalnych władz, które są w stanie sprzedać w swoich miastach absolutnie wszystko. Każdy kawałek ziemi, który ma jakąkolwiek wartość i jest „dobrem wspólnym”. Natomiast determinację rozumiem bardzo dobrze. Trzeba być niezwykle zdeterminowanym, by w tych warunkach korzystać z transportu publicznego. By pójść na niezbyt z reguły sympatyczny dworzec PKS i czekać na autobus. Albo na przystanek, z rozkładem jazdy dla ludzi noszących w kieszeni lupę. Na przystanek dla tych, którzy nie powinni lubić wygodnych ławek, których nie męczy niezbyt zadbana okolica i wysypujące się z kosza śmieci. Tak, trzeba być zdeterminowanym. Chyba, że nie ma się wyjścia.

css.php