Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Portrety polskich miast - Portrety polskich miast - Portrety polskich miast -

27.11.2015
piątek

Ursus. Spacer w czasie

27 listopada 2015, piątek,
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ursus, Jaśmina Wójcik rozpoczyna Specer w czasie. Fot. Edwin Bendyk

Od kilku lat przyglądam się działaniom Jaśminy Wójcik. Artystka na cel swoich działań wyznaczyła Ursus, a dokładnie „Ursus”, czyli byłe Zakłady Przemysłu Ciągnikowego.

Mieszkam pół kilometra od terenów dawnej fabryki, rozciągających się na 200 hektarach gruntu, który systematycznie przekształca się w ruinę. Z ruin tych w najbliższych latach ma wystrzelić nowe osiedle, praktycznie drugie miasto obok starego Ursusa.

Jaśmina Wójcik nie daje się zwieść, że taki jest naturalny los postindustrialnych miejsc wielkich metropolii. Bo nawet jeśli fabryka nie miała już racji dalszego bytu, to jednak nie ma powodu, by wraz z jej halami zniknęła pamięć. Pamięć po czymś więcej niż zakładzie pracy zatrudniającym kilkanaście tysięcy osób.

Ursus to legenda warta takiej opowieści jak „Ziemia obiecana”, z mitem założycielskim Posagu Siedmiu Panien. Wielki projekt modernizacyjny, którego materialne pozostałości w postaci nieśmiertelnych maszyn C-330 i C-360 pracują niestrudzenie nie tylko na polskich polach. To także historia ruchu robotniczego, ze zrywem w czerwcu 1976 r. i późniejszą „Solidarnością”.

Wszystko to niemniej ciekawe niż historia Stoczni Gdańskiej, która przeszła do historii jako „kolebka” ruchu Solidarność. Tyle tylko, że choć Stocznia podobnie jak Ursus jest systematycznie wyburzana, by dać miejsce Młodemu Miastu Gdańsk, to jednak powstało Europejskie Centrum Solidarności.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po Ursusie pamięć mogła zaginąć, włącznie z rozproszeniem materialnych artefaktów – starych maszyn i dokumentów zgromadzonych w prowizorycznym muzeum na terenie dawnej fabryki. Na szczęście pojawiła się Jaśmina Wójcik i zaczęła grzebać w pamięci. Marsze akustyczne z nagraniami wspomnień dawnych pracowników ZPC, fotograficzna dokumentacja traktorów jeżdżących po polskich polach, filmy, w końcu również walka o zachowanie kolekcji.

Do sprawy dołączyli sojusznicy, najbardziej wytrwały to Krytyka Polityczna w osobach Igora Stokfiszewskiego i Izy Jasińskiej. Ale także prominentni uczestnicy historii, jak Zbigniew Janas i Henryk Wujec. I co chyba najważniejsze: młodzi mieszkańcy Ursusa, którzy jak moje dzieci wychowane na migającym neonie z dawnego biurowca dyrekcji (dziś Urząd Dzielnicy Ursus), przedstawiającym jadące traktory, dziś odkrywają „Ursus” jako składnik ich tożsamości.

Tydzień temu Jaśmina Wójcik zaprezentowała kolejne osiągnięcie – „Spacer w czasie”, czyli aplikację ma urządzenia mobilne i internet, a także nowy film dokumentalny. Mamy już wiele, ciągle jednak największy problem polega na tym, że ani dzielnica, ani Warszawa nie rozumieją, jakim skarbem dysponują.

O „Ursusie” można opowiadać w znacznie szerszym i ciekawszym kontekście niż tylko o pomniku dziedzictwa przemysłowego (choć i to nie bagatela). Dobrze opowiedziany Ursus mógłby być jedną z tożsamościowych dominant miasta, obok Muzeum Powstania Warszawskiego, Polin, Centrum Nauki Kopernik. Jaśmina Wójcik rozpoczęła tworzyć tę opowieść ze swoimi bohaterami, których liczba systematycznie rośnie. Świetna robota.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Można komentować ten artykuł? Naprawdę?
    To spróbuję: Dlaczego Pan Redaktor milczał, kiedy poprzednie rządy post-solidarnościowe, począwszy od roku 1989 (Mazowiecki) aż do roku 2015 (Kopacz) stawiały się ponad prawem i posługiwały się nachalną ideologią, propagandą i represjami? Przypomnę tu tylko pogadanki pańskiego idola, czyli Jacka Kuronia, który bezczelnie oszukiwał Polaków wmawiając im, że „jedynie słuszna” droga to droga droga „reform” a la Balcerowicz, czyli droga do bezrobocia, bezdomności a tym samym do beznadziei? Ale wtedy, to Pan Redaktor milczał, gdyż panu Redaktorowi nie groziło wtedy ani bezrobocie, ani bieda ani też beznadzieja.
    Gdzie Pan Redaktor był, kiedy Balcerowicz, wraz z innymi agentami zachodniego kapitału, takimi jak n.p. Buzek, wprowadzał w Polsce OFE – ten przekręt stulecia polegający w wielkim skrócie na zabraniu Polakom pieniędzy i wyprowadzeniu ich zagranicę? A przypominam że w ten sposób wyprowadzono z Polski kilkadziesiąt miliardów złotych!
    Gdzie Pan Redaktor był, kiedy Balcerowicz utrzymał w Polsce przez ponad rok sztywny kurs dolara, dzięki czemu złodzieje z całego świata mogli – naszym kosztem – zarobić miliardy., a „dzięki” temu sztywnemu kursowi dolara mógł wzrosnąć finansowany kredytem zaciągniętym w zachodnich bankach import Polski z Zachodu i tym samym wzrosnąć polski dług zagraniczny, który wynosi obecnie ponad 211 miliardów dolarów (co najmniej 20 razy tyle, co cały dług Gierka) i wciąż rośnie, jako że Polska ma od lat ujemny bilans wymiany z zagranicą?
    Gdzie Pan Redaktor był, kiedy Balcerowicz, będąc był zagorzałym zwolennikiem tzw. prywatyzacji, oddał zagranicznemu kapitałowi i to za pół darmo, najbardziej dochodowe polskie przedsiębiorstwa?
    Gdzie Pan Redaktor był, kiedy Balcerowicz, oficjalnie liberał, drogą administracyjną zlikwidował PGR-y, dające wówczas 35% produkcji żywności i zatrudniające prawie 400 tysięcy osób, aby dać miejsce na polskim rynku przeterminowanej żywności z Zachodu?
    Może mi Pan Redaktor odpowiedzieć na te pytania?

  2. Polska to jednak tradycja szlachecka. I tylko szlachecka. Polscy robotnicy w potężnych świątyniach przemysłu najpierw zaczęli tworzyć statki, traktory i inne dzieła przemysłowe, ale że to trudne i żmudne, przeszli do tworzenia historii. Do czego jednak ani stocznie, huty, fabryki lokomotyw czy innych potrzebnych maszyn nie są potrzebne. I stworzyli HISTORIĘ, a fabryki oddali czasowi, który obraca je w ruinę, aby kiedyś jakiś deweloper mógł tam tanio kupić działki. I postawić domy i domki. Ale już chyba nie szklane, bo ta tradycja także przeszła do historii (na razie niechlubnej). Nawet na moim Śląsku polskim robotnikom wystarczyło 50 lat, by stworzyli HISTORIĘ, podobną do tej z Ursusa czy Gdańska.

  3. Ursus jako przyczynek do historii Solidarności?
    Owszem, ale pod warunkiem, że do całej, i tej wielkiem i tej podłej.
    Te dwie historie to dwie strony medalu pod nazwą polskość.

css.php