Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Portrety polskich miast - Portrety polskich miast - Portrety polskich miast -

11.04.2016
poniedziałek

Wrocław. Kultura i strategia

11 kwietnia 2016, poniedziałek,
IMG_0311

fot. Edwin Bendyk

W sobotę (9 kwietnia) we wrocławskim Teatrze Capitol w ramach prac nad nową strategią miasta spotkało się Forum Kultury.

W stosunku do dyskusji, w jakich już we Wrocławiu uczestniczyłem, choćby podczas październikowego spotkania Koalicji Miast, miałem poczucie, że cofnąłem się w czasie. Zamiast dyskusji o strategicznym znaczeniu kultury dla rozwoju miasta, choćby w odniesieniu, jak znaczenie to sformułował w październiku prof. Jerzy Hausner, uczestnicy Forum nie mogli zdecydować się, o czym w rzeczywistości rozmawiają.

Dyskusji nie pomogło wprowadzenie Artura Celińskiego, który próbował nakreślić kontekst rozmowy, bo misterną konstrukcję wysadził w powietrze senator Jarosław Obremski. Uznał, że przed podjęciem rozmowy o polityce kulturalnej i miejscu kultury w strategii miasta trzeba najpierw zapytać o samą kulturę. A ta stwarza dziś same problemy, zwłaszcza jeśli do jej oglądu stosuje się konserwatywną perspektywę.

Bo rzeczywiście, współczesna kultura nie jest przestrzenią ułatwiającą życie autorytetom i stabilizowanie hierarchii wartości, podobnie jak sztuka nie jest przestrzenią poszukiwania piękna i subtelności. Czy jednak możliwy jest powrót do starej „dobrej” kultury jako hierarchii, skoro bardziej przypomina ona federację subkultur?

No właśnie, czy można „odzyskać” kulturę poprzez aktywną politykę kulturalną, taką jak np. proponuję dziś minister kultury i dziedzictwa narodowego? Jaką politykę kulturalną może uprawiać miasto, które (łyżki dziegciu dodał inny uczestnik) choć jest formalnie Europejską Stolicą Kultury, to jednak nie jest dziś głównym ośrodkiem kulturotwórczym ani też akademickim, który byłby w stanie rozwijać oryginalną, znaczącą refleksję humanistyczną?

Gdy już poszybowaliśmy wysoko, trzeba było wylądować i zająć się bardziej prozaicznymi pytaniami: co zostanie po Europejskiej Stolicy Kultury? Jak ustrzec się przed przeinwestowaniem i pułapką, jaką jest konieczność amortyzacji wybudowanej infrastruktury? Za kilkanaście lat pojawi się konieczność pierwszych remontów, jak uchronić się przed obcięciem pieniędzy na działalność programową w kulturze? Zwłaszcza gdy okaże się, że miasto z jakichś względów zmuszone będzie do szukania oszczędności?

Tematów było więcej, dotyczyły i rzeczywistej wielokulturowości, jakiej dziś Wrocław doświadcza choćby na skutek napływu imigrantów z Ukrainy lub ekspatów z Korei Południowej, losu i statusu twórców, rozwoju podstawowej infrastruktury kulturalnej, jak choćby księgarń. Poniżej fragment wpisu Tadeusza Mincera, jednego z uczestników Forum na Facebooku:

Samo spotkanie było bardzo sztywne, po wystąpieniach nie było przestrzeni na solidną dyskusję, była to raczej wymiana komunikatów. Merytorycznie, cóż, we Wrocławiu odbywały się o wiele ciekawsze dyskusje na temat kultury. Wielu z nas było naprawdę zażenowanych formą tego wydarzenia. Niektórych zaś bardzo zadziwiło wystąpienie Jarosław Obremskiego, pod którym mógłby się z pewnością podpisać obecny minister kultury…

Celem spotkania było „przygotowanie sugestii dla twórców nowej strategii rozwoju miasta”. Ja zaś nie wiem co tak naprawdę będzie sugerowane dalej. Pojawiły się różne, często sprzeczne idee. Kto zatem dokona wyboru i na jakiej podstawie? Jakie będą następne kroki?

Wszystko to prowadzi mnie do wniosku, że akcja „Wrocław rozmawia” jest po prostu mało szczera. Nie ma tu miejsca na partnerski dialog, nie ma fermentu, całość jawi się jako działanie fasadowe. Mi zaś naprawdę się marzy, że wszyscy zaczniemy się traktować bardziej poważnie.

Cóż, nic dodać, nic ująć. Ale dodam – duży rozrzut wypowiedzi i brak rzeczowej dyskusji może być skutkiem słabego przygotowania spotkania. Ale można też na sprawę patrzeć symptomatycznie: po prostu brakuje wspólnych ram pojęciowych do takiej dyskusji, w tle gdzieś pojawia się wizja kultury, o jakiej mówił Jarosław Obremski, niekoniecznie konserwatywnej, ale uporządkowanej, w której wiadomo, kto jest artystą, a kto widzem, co jest sztuką, a co kiczem i w związku z tym wiadomo, jakie instytucje i przedsięwzięcia finansować, jakie zostawić aktywności rynku lub samym mieszkańcom.

Dziś te proste schematy posypały się, wystarczy odwołać się do badań socjologicznych i wzmocnić je choćby lekturą najnowszej książki Borisa Groysa „In the Flow”. Poniżej relacja wideo z Forum:

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Dysyć niejasny opis.Nie wiadomo o co chodziło?Mam wrażenie,że próbowano przekazać jakieś instrukcje tylko nikt nie wie jakie a jak wie to lepiej się nie wychylać bo mecenas może nie dać pieniędzy.Masło maślane ?Groch z kapustą?

  2. Jeśli we Wrocławiu nie udaje się debata na temat strategii rozwoju kultury – to świat rzeczywiście się chwieje. Mówiąc poważnie… i abstrahując od opisanego w komunikacie sprawozdania-wrażenia, z moich obserwacji i doświadczeń wynika, że w samorządach miast – również tych z dostatecznym potencjałem intelektualnym, mamy ewidentny kryzys myślenia i działania strategicznego. Spośród wielu jego przyczyn (upadek kultury organizacyjnej „magistratów” (selekcja negatywna kadr wg klucza partyjnego) na rzecz rozkwitu kultury folwarcznej, klimat niepewności i zastraszenia pracowników, zanik atrybutu magistratu jako instytucji uczącej się, etc.), dwa wydają się istotne.

    Pierwszy, to zanik przekonania, że wszelkie „strategie” rozwoju ogólne i dziedzinowe, jako długofalowe dokumenty planistyczne, mają jakiekolwiek znaczenie praktyczne.
    Czy widział kto jakiekolwiek solidne okresowe sprawozdania z realizacji przyjętych strategii rozwojowych?
    Czy widział kto jakieś rzetelne i wiarygodne ewaluacje programów i planów operacyjnych, a wcześniej same programy operacyjne, które winny być naturalnym następstwem przyjętych strategii na szczeblu rządowym czy samorządowym?
    Czy zgodnie z zasadą ciągłości procesu planowania działa mechanizm okresowej aktualizacji obowiązujących strategii rozwojowych?
    Odpowiedź brzmi – po wielokroć nie (z nielicznymi wyjątkami)!

    Świadomość tego stanu rzeczy zniechęca potencjalnych, starych i nowych, uczestników debat publicznych, do przejęcia się rolą. Nikt sensowny nie będzie współtworzył fikcji.
    Ręczne sterowanie w samorządach wg widzimisię – zróbmy, a potem się zobaczy – dziś królem.

    Drugi, to czas dominującego „umysłowego nieoświecenia” , bylejakości i partyjniackiego zadęcia słabo kumatych funkcjonariuszy panującego reżimu odstręcza od społecznego zaangażowania.

  3. Nawet po pobieżnym obejrzeniu relacji trudno nie zgodzić się z Autorem wpisu i moim przedmówcą. Drętwe te wystąpienia i nijakie. Czyżby czasowe przesilenie i brak wiary w siłę Wrocławia jako dynamicznej metropolii? A gdzie ambicje i siła z czerpana osiągnięć? Wrocławiu, przebudź się i działaj!

css.php